20 lipca 2011

Chyba szykuje mi się gwiazda horrorów w rodzinie. Odgłosy, które Młody wydobywa z paszczy w niczym nie przypominają słodkiego "gugu" i "gaga". Skrzyżowanie Lorda Vadera z chrypiącym traktorem, to chyba najpełniej oddaje jego nowomowę. I żeby choć jeszcze jakaś pokora. Ale nie. Pełną paszcza, na pełen regulator. I ten bezczelny uśmiech pełen samozadowolenia na twarzy. A tak po niemowlęcemu ... wczoraj przewrócił się z pleców na brzuch. A dzisiaj ćwiczy łapanie maskotek na pałąku. Ciekawe jak długo. Starszaki za to siedzą w błocie (dosłownie) i korzystają z uroku wielkich pryzm ziemi na działce. Cisza (jęków Młodego nie liczę), spokój, obiad w piekarniku ... chwilo trwaj ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz