6 grudnia 2011

Ze mną źle ... wolę usiąść do projektów niż serfować w necie ;) Niechybny znak, że nastąpił przesyt bzdetnych informacji ... i że skończyła mi się kasa ;)))
Kajtek stoi przy meblach i śmiesznie kiwa dupcią na boki. Uwielbia muzykę, swoich braci i tatę, żywiołowo reaguje na żarcie. Czyli wszystko w normie.
Kuba tydzień w przedszkolu, tydzień w domu. Niknie w oczach. Nie chce nic jeść. Miejsca w placówkach NFZ zaklepane na styczeń i luty. W piątek idziemy kłuć. Kiedy poświęcam mu więcej czasu znika gdzieś awanturnik i wraca mój słodki Kubcio. Jutro malujemy kalendarzyk adwentowy.
Kacper z niecierpliwością czeka na śnieg, święta, spóźniony mikołajowy prezent. Wstaje o 5-tej na roraty i przy okazji stawia nas wszystkich na nogi. Pięknie gra na gitarze kolędy. Idę go zapisać do gimnazjum.

A ja ... jestem taaaaaka zmęczona. Zupełnie jak we wpisie frustratki o stołku. Tylko u mnie jest chleb z krakowską i zamiast kawy woda gazowana z sokiem malinowym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz