20 stycznia 2012

Zastanawiam się czy dalej prowadzić bloga. Wszystkie moje wpisy są w głowie, gadam nawet do siebie tak, jakbym je pisała i ... czasu brak na przelanie ich na tą stronę. Chwilami wydaje mi się, że już wszystko zostało powiedziane przy okazji pisania o Kubie, ale nie. Nie da się porównać moich doświadczeń z dwójką i z trójką dzieci. Nie da się porównać tamtej uśmiechniętej mamy chorego Kubusia z totalnie zdołowaną mamą zdrowego Kajtka. Jakby na przekór sobie nie mogę się odnaleźć. Czuję się jak Neo z Matrixa. W tej scenie z przesłuchania przez agentów. Chcę coś powiedzieć, ale usta mam jak zasznurowane. Im dalej brnę w ten stan tym bardziej boję się wysunąć choćby mały róg ze swej skorupki. Jakby kontakt ze światem miał zaowocować rozpadnięciem się na tysiąc kawałków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz