6 marca 2012

Podsumowanie.

Pierwsze samodzielne kroki nastąpiły onegdaj wczoraj. Balansowanie na dwóch jest fascynujące, choć czasami zakończone plaskaczem dupnym ;) Czyli standardowo rodzinnie chodzić zaczyna mając 11 miechów.
Gada jak najęty - mama, tata, buba (Kuba?), dada, baba, am ... ale chyba nie do końca czai co gada.
Naśladuje zaraz i natychmiast wszystko, co robimy. Namiętnie robi myju, myju ściereczką. Jak ktoś potrzebuje małego pucybuta albo "konserwatora powierzchni płaskich" to chętnie wynajmę. Papier toaletowy i ręczniki papierowe w ilościach hurtowych zużywa do polerowania prysznica i podłóg. Cóż wart papier w porównaniu z minutami spokoju ;) Robi papa chłopakom wyjeżdżającym do placówek i tacie do pracy. Kosi kosi i brawo jak coś zbroi. Oj, oj - jak dopiero zamierza zbroić. Hitem jednak jest "jaki masz kłopot" w wykonaniu Kajtka zajadającego własnoręcznie zupkę lub kaszkę. Dobrze, Że do wanny niedaleko ;)
"Co do jedzenia to moje" krzyczy Kajetan całym swym jestestwem. Można zapomnieć o zakazanych przekąskach i puszce z piwem. Nie odpuści niczemu, co się nie rusza i może zostać zjedzone. I ten wygłodzony wzrok. Mnie staje kością w gardle żarcie jak widzę jak na mnie patrzy. Jakbym go tydzień nie karmiła. Dieta nadal uboga, bo o mlecznych i jajecznych możemy pomarzyć. Cytrusy, czekolada, pstrąg omijają mnie również. A jak nie ominą to Kajetan wygląda jak muchomor.

Ale życie z nim jest słodkie. Śle uśmiechy (z sześcioma ostrymi ząbkami) braciom z rana, wyrywa się do taty jak go tylko zobaczy. A do mnie ... bezustannie się przytula. I zabawnie zagląda i szarpie za bluzkę kiedy jest głodny. Jest tak podobny do Kuby i Kacpra, i jednocześnie taki inny. Bardziej bojaźliwy i ostrożny, ale o wiele bardziej stanowczy. Doskonale wiem, kiedy kończymy jedzenie. odsuwa po prostu moją rękę i wiem, że nie ma co próbować wciskać mu jeszcze jednego kęsa. Nie to znaczy nie, po prostu.

A za niecały miesiąc kończy rok. Uwierzycie???

1 komentarz: