23 kwietnia 2012

Zaiwaniam. W pracy, w domu, tylko ogród na razie omijam szerokim łukiem. Raz z wrodzonej i wyssanej z ojcowskim mlekiem niechęci do prac ogrodowych, dwa - bo tam na razie za dużo roboty nie ma. Chłopaki się kulają. Kajtek na dwóch drepcze wszędzie gdzie może i przyspiesza w miejscach, do których dostęp ma ograniczony ze szczególnym uwzględnieniem spiżarni, garażu i ofcors schodów. Przy tych ostatnich puls mi nieodmiennie przyspiesza. Bramka bramką, ale przy tylu osobach w domu dwa razy udało mu się ominąć zabezpieczenia. Jak Ewkowy Matju uwielbia wodę. We wszystkich postaciach. Z wszystkich sprzętów. Przesiaduje przy bidecie usiłując wyciągnąć zablokowany korek, wciska się między siusiających braci a deskę klozetową, głośno wrzeszczy słysząc, że do wanny leje się woooooooda. A przy wyciąganiu z niej dzieją się u nas dantejskie sceny, z rozdzieraniem szat włącznie ;) Kubek coraz dłuższy i chudszy. Nie wygląda za dobrze, ale robimy badania i czekamy na wyniki. Może taki jego urok połączony z niezłomną upartością rozciągniętą na sferę jedzenia, albo coś z tych badań wyniknie i wtedy będziemy wiedzieli co i jak. Cholera z niego niezła. Potrafi w ciągu sekundy przejść ze stanu euforii przez furię do kompletnej depresji. Słowa "nienawidzę, durny, nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi" często występują w jednym zdaniu. Podchodzę do tego z coraz bardziej stoickim spokojem, choć niejakie me obawy to budzi. Więcej konsekwencji? Bo w przerwach to najmilszy dzieciak pod słońcem, który tak bardzo chce być grzeczny, kochany i podziwiany, ze aż boli. Kacper powoli szykuje się do sezonu wędkarskiego, bije rekordy na gokartach, przynosi coraz lepsze oceny, uczy się rysować, uwielbia Housa i rośnie. Jedno, co jest niezmienne to gadanie. I coraz bardziej z charakteru przypomina mnie. Słomiany zapał, zdolny lecz leniwy, zapalam się i znikam. Może nie kropka w kropkę, ale podobnie. Biję się z myślami, czy posłać go do szkoły muzycznej, jego nauczyciel mówi, że warto, że sobie poradzi. Słychać to zresztą po jego grze. Tylko że to nie jego bajka. Zobaczymy.
Lato przyszło za oknem ... a ja znowu nie mam co na siebie włożyć :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz