20 lipca 2012

Przepraszam, że u mnie na blogu nic się nie dzieje. Łapię się na tym, że "piszę" w myślach post, próbuję przelać galopujące słowa na wirtualny papier i ... pstryk ... łączność nie styka. Usiłuję też zgrać zdjęcia z komórki na kompa, ale to też mi nie wychodzi. Chyba zatrudnię do tego fachowca, o ile łaskawie znajdzie czas. Robi aktualnie kurs żeglarski i jest, jakby to rzecz ładnie ująć, nieobecny duchem. Ciało jest, ale umysł błądzi nad książką. Pamiętając ile trudności sprawiają mi zupełnie nowe światy wcale mnie to nie dziwi.
Aparat poszedł w odstawkę odkąd na świat przyszedł Kajetanek. Cóż, latanie za nim i łapanie w locie uniemożliwia mi sterowanie przyciskami aparatu. A targać ze sobą dodatkowego sprzętu + wózka + torby + ciuchów na zmianę sztuk 3 + owych sztuk 3, też mi się nie chce.
W ogóle mało mi się chce. Na zewnątrz trzymam fason. Uśmiech, buźka wyszerzona, następny uśmiech, "tak, wszystko w porządku", "okej", "jasne, że jestem szczęśliwa". I tylko w środku jakoś tak coraz bardziej tężeję. Mam chroniczny szczękościsk przy maskowaniu swojego rozżalenia, niechęci, braku ciepłych słów. Przypominam ostatnio czarną dziurę. Zasysam w siebie coraz większą samotność. I nieważne ile osób jest w pobliżu, ile ciepłych słów i sympatii wokoło,świat nie ma najweselszych kolorów.
Zwykła codzienność z dziećmi jest fajna, ale przytłaczająca. Zresztą nie chce mi się nawet o nich pisać. Zawładnęły mną całkowicie, te dzieci i dom. Usiłuję się troszkę "rozepchać" i znaleźć miejsce dla siebie. Odległe od pampków, gotowania, sprzątania, pouczania, rozliczania ... użerania się. Bo bardzo mi już "siebie" sprzed tych dzieci brakuje.
W pracy też jakoś inaczej, mimo, że projekty fajne, rozwijające odkąd pracuję w Revicie i wszystko "widzę". Nie każdemu wiadomo, jaką podporą w projektowaniu jest mi ten program. Bo, paradoksalnie (uwielbiam to słowo, odkąd kojarzy mi się z "Vincim"), wedle wszelkich praw na niebie i ziemi nie powinnam być architektem. Moja wada wzroku wyklucza kompletnie trójwymiarowe widzenie. Nie wiem jak, ale pewnie jako suma doświadczeń, trójwymiarowo "widzę" inaczej. Jak, nie wiem? Nie mam porównania.
Błądzę po kilku myślach naraz. Mam nadzieję, że się rozkręcę w pisaniu. Bo żal mi tego bloga, jest taki samotny jak ja. Może we dwójkę coś nam raźniej pójdzie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz