10 lutego 2013

luty, atybiotyk w buty

I znowu powtórka z rozrywki. To chyba już coroczna "czarna" tradycja. Kilka lat temu w okolicy lutego wieźliśmy Kubę do Bydgoszczy karetką. W zeszłym roku leżał na pogotowiu pod kroplówką, a my z nadzieją czekaliśmy na wyniki badań, odliczając jak mantrę "pójdzie na oddział, nie pójdzie". Teraz Średniaczek-Chudziaczek łazi z obolałym tyłkiem, a ja z obawą czekam na koniec serii zastrzyków z antybiotykiem. I boję się podać coś uodparniającego, witaminy jakieś, specyfiki wszelakie na poprawę apetytu tudzież wyglądu. Kubek wygląda strasznie. Przez dwa lata usiłowałam wskoczyć z 18 kg na 19. I kiedy po staraniach babci w końcu strzałka na wadze drgnęła do 19 z hakiem to przyszło choróbsko, a 1,5 kg w ciągu trzech dni poszło się gonić. Jak z wierszyka "blada, chuda, spać nie może" Młody przypomina kolorem prześcieradło, a wyglądem kaloryferek. I bynajmniej nie mięśnie, a żeberka mu sterczą. Żal patrzeć. Pocieszające jest, że się zbiera. Szybko się męczy, ale w chwilach przebłysków daje popalić jak wcześniej. 10 minut po zastrzyku jakby nigdy nic fika i bryka jak konik. Przez moment, bo na dłużej sił mu nie starcza. A ja mam w głowie kolejne pytania. Czy to tylko dieta modelki, którą sobie niejadek funduje? Czy może tarczyca, która przebadać trzeba? I jak duży wpływ ma to zatrucie aluminium stwierdzone w zeszłym roku? I jakich jeszcze lekarzy nawiedzić i dupę potruć? I kiedy wróci do przedszkola? Bo kolejny miesiąc leci bez nauki i kolegów, a za pół roku do pierwszej klasy.
Tylko kto za niego będzie dźwigał tornister???

2 komentarze:

  1. :( Oj, biedny Kuba... I Tobie współczuję :(

    OdpowiedzUsuń
  2. http://horylka.blogspot.com/2013/02/the-versatile-blogger-award.html

    zajrzyj, albowiem zostałas wyrózniona :D

    OdpowiedzUsuń