6 lutego 2014

Torebka kobiety kontra torebka pani architekt.

Podobno przepastne kieszenie torebek kobiet mieszczą w sobie skarby. Kosmetyczne, pamiątkowe. Dużo ich.
Zawartość mojej zmienia się sukcesywnie w miarę jak kolejne latorośle dorastają (lub wyrastają). Chusteczki pampersowe i pampki zaczynają wypierać samochodziki i figurki klonów.
Dzisiaj jednak sprawdziłam, czemu moja torebka nagle zmieniła się w torbisko i niemiłosiernie zaczęła ciążyć na ramieniu. Znalazłam:
- portfel (ciężki niestety od drobnych i paragonów),
- komórkę,
- ładowarkę do komórki,
- klucze od domu, pracowni i domu mojej mamy
- zapasowy dysk zastępujący mi pendraka (za mała pojemność na całe archiwum)
- kalendarz
- notes z fakturami i umowami
- notatki z dwóch ostatnich wywiadówek u dwóch starszych synów
- teczkę A4 z dokumentacją aktualnie rozbrajanego tematu
- prawo budowlane i warunki techniczne w wersji mini

- dwie pieczątki
- dwa długopisy, dwa cienkie pisaki, małą linijkę, korektor, odblaskowy zakreślacz
- manipulator 3D
- dalmierz, miarę 20 m i metrówkę
- Kindla
- pomadkę ochoronną
- szczotkę do włosów
- maleńką kosmetyczkę z artykułami pierwszej potrzeby babskiej
I chyba się boję. Bo widać, że pani architekt chyba zapomniała, że jest kobietą.
Chyba zmienię torebkę na mniejszą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz