16 września 2014

Jakie łatwe jest bieganie w lecie, na wakacjach ... Jak łatwo się ruszać. Rower, kajaki ... tylko rolek jakoś mi się nie udało odpalić.

I jak się muszę nakombinować teraz, w roku szkolnym, żeby biegać te minimum 3 razy w tygodniu ;)
Szukam teraz na mapie tras w pobliżu. Tak żeby było te 5 km. I żeby nie tylko po chodniku (nie cierpię). I żeby w dniach, kiedy ciemno jest o 16-tej (wiem, wiem, trudno uwierzyć, ale niedługo takowe nadejdą, niestety), dało się biegać po oświetlonych, bezpiecznych trasach. Pożegnam ukochany lasek miejski. Za bardzo niebezpieczny. Już teraz zdarza mi się oglądać się na boki. Choć dzięki wysokim drzewom biega się komfortowo (cień, chłód) to jednak dla kobiety nie najlepsze miejsce. A bezpieczny park w mieście jest ... nudny po odnowieniu. Wszytko wybrukowane, zagospodarowane, żadnego spontanu.
Zastanawiam się też nad wydłużeniem dystansu, bo ostatnio zauważyłam, że rozkręcam się dopiero po 4 km. Dopiero wtedy kroki stają się przyjemnością. Czasowo jestem daleko za swoimi koleżankami, ale trudno. Pocieszająco wmawiam sobie, że wszystkie są wyższe ode mnie i mają znacznie dłuższe nogi ;) Czekam na urodziny, żeby sprawić sobie cieplejsze ciuchy do biegania i ewentualnie biegowy zegarek, bo w sumie ... nie mam żadnego zegarka ;)
Najgorsze w planowaniu jest to, że nigdy nie wiem, czy się uda pobiec. Jak dzisiaj.
Kajtek po dwóch tygodniach w przedszkolu podłapał jakiegoś wirusa, zaprawiliśmy go w niedzielę moczeniem nóg w jeziorze i w efekcie dzisiaj chodzę jak zombi. Całą noc walczyliśmy z bardzo wysoką gorączką. Przed chwilą Młody pochwalił się, że boli go gardło, więc w sumie wiadomo o co chodzi. Ale i tak nie lubię jak gorączka szybuje ponad 40 st. i nie chce dać się zbić. Całe szczęście, że mam 3 minuty na pogotowie, wiec w razie w sama na rękach doniosę.
Wie, chaotycznie piszę. Może właśnie dlatego tak mało ostatnio wpisów. Za dużo słów w głowie, za dużo myśli. Wszystkie szybsze niż ręce biegające po klawiaturze. Trudno spisać ten cały bałagan w mojej głowie.
Logistycznie też jeszcze nie ogarnęłam szkoły i przedszkola. W tym roku jakoś sobie z tym nie mogę dać rady. Niby miałam mieć więcej czasu na pracę, a na razie mam mniej. Chyba zacznę planować wszystko z kalendarzem w ręku. Wciąż jestem niewyspana i wszystko, co ważne, jakoś się nie chce zatrzymać w głowie. Jak to podsumował mój Średni: "mamo, ja miałem tak napakowaną głowę pomysłami, że po prostu nie starczyło w niej miejsca na lekcje". Mam mnóstwo pomysłów, co ze sobą zrobić. Wszystkie latają po głowie i zwyczajnie nie mam miejsca na coś więcej ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz