16 września 2014

Panache Sport

Jak już się rozpędziłam z tymi treningami to okazało się, że biust zamiast naprzód osuwa się w dół. No wiem, normalne. Siła ciążenia, grawitacja ... wiek też nie bez znaczenia, ze o rozmiarze nie wspomnę. Buty na razie mogą nie być super, ale jakoś przyszłość z cyckami do podłogi nie wydawała mi się kusząca (chociaż wiem, że i tak mnie nie ominie ;) ). Jak tylko wpadła jakaś kasa, nie czekając na pierwsze zakupy w spożywczaku popędziłam do sklepu i dobrałam odpowiedni rozmiar. Kusiły inne kolory, ale czarny jakoś najbardziej. Cena mnie nie zachwyca, ale trudno, przyzwyczaiłam się, że jak się ma duży biust to się i dużo płaci. W tym przypadku 200 PLN bez grosza.
Nazywam go zdrobniale "napierśnik Ateny", ewentualnie "zbrojka". Ale zadanie spełnia znakomicie. Zbiera biust tak jak powinien. Trzyma w jednym miejscu. Zabudowany straszliwie, ale ... mnie to pasi. Jak popracuję nad brzuszkiem to będę mogła przynajmniej w domu porzucić topy i koszulki. Po kilkunastu praniach kolor ten sam, fason ten sam. Sprał się tylko pomarańczowy napis, ale to do przeżycia. Po prostu stanik ląduje w praniu razem z resztą ciuchów, a aktualnie nie ma kasy na specjalne proszki. Fajne jest to, że nie trzeba prać go po każdym ćwiczeniu. W moim przypadku, gdy nie ma nic na zmianę, to zaleta. I kusi mnie, żeby w nim chodzić cały czas. Jest mega wygodny.

2 komentarze:

  1. Zdjęcie na modelce się nie liczy! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. He, he, he ... mojego, uwierz mi, nie chciałabyś oglądać. Może kiedyś wyślę do Chodakowskiej jako metamorfozę. Przed ofcors ;)

    OdpowiedzUsuń