24 listopada 2014

Listopad

Kolejna zarwana nocka. Przeczytałam dzisiaj, że zabierają mi ponad 40% dochodów. Mam wrażenie, że więcej, ale co ja tam wiem. Trzeba sprężyć dupę. Bo Mikołaj, Gwiazdor, jakieś urodziny po drodze. Bo w styczniu składka na Izbę. Bo potem znowu pełno urodzin (co mi strzeliło do łba, żeby dzieci 2 i 3 rodzić w tym samym miesiącu, w którym męża ma urodziny). Bo od czerwca przyjdzie zmierzyć się z niepomniejszoną składką zusowską. Bo w końcu ortopeda, stomatolog, okulista, okulary dla Średniaka, ginekolog (nie wiem jak przyjmują nagłe przypadki, bo termin mam z reguły za 4 miesiące - no chyba, że z ciążą, ale nie! dziękuję!, postoję i poczekam).
Nie wiem, co mi jeszcze wypadnie, bo usiłuję zdiagnozować to, co mi od dwóch miechów dokucza. I coraz więcej teorii, a coraz mniej konkretów.
Cukrzyca? Chyba nie, bo poza diabelskim nienapojeniem, suchą jak u żółwia skórą, wysuszeniem śluzówek na maksa, spadkiem koncentracji i ogólnym dupozlotem cukier ma w normie. Jak na kilkukrotne własnoręczne mierzenie owego poziomu własnym glukometrem w fazie zdechu. Czyli teoretycznie cukrzycy niet, ale czuję się identycznie jak w ciąży z Najmłodszym, kiedy zaliczyłam cukrzycę ciążową. Ale ... no właśnie ... na wszelki wypadek odstawiam słodycze, co boli ... oj boli bardzo.
Tarczyca? A h... ją tam wie. We wrześniu robiłam podstawowe badania, TSH było normalne. Ale licho nie śpi, więc chyba kopsnę się po skierowanie na USG tarczycy, bo po raku siorki strzeżonego ... lepiej strzec.
W swoich delirycznych nocnych rozważaniach doszłam już nawet do klimakterium, szybko jednak myśl porzucając, jako, że była zbyt drastyczna i przygnębiająca. Jednak półtora miecha bez ruchu (ciągle kaszląca i słaba albo z zajechanymi zatokami) i bez biegania działa na mnie wyjątkowo paskudnie. Postanowienie - zwlec jutro ciało na zajęcia fitness. Albo dam radę albo mnie zniosą na tarczy.
Hmmm ... to może alergia. Kurcze. Możliwości tak wiele. I jedna wielka niechęć przed udaniem się do lekarza-pierwszego-kontaktu, gdzie z reguły mój kontakt z NFZ-tem się urywa.
Chyba jednak spać w końcu pójdę, albo podleję kwiatki. Bo i ja zdycham, i one. Ja z niechęci do życia, one z braku wody. Na jedno wychodzi ... schniemy.

2 komentarze:

  1. Jako człowiek leczący się od 11 lat na Hashimoto, powiem Ci, że tsh mieszczące się w widełkach 0.4-4.2 wcale nie musi oznaczać, że Twoja tarczyca pracuje tak jak należy. Dobrzy endokrynolodzy twierdzą, że dla kobiety przed 40 tsh powinno wynosić między 1 a 2. Objawy typu sucha skóra, suche włosy, męczliwość, senność, niska tolerancja na zimno, chłodne dłonie to klasyczne objawy niedoczynności tarczycy- lepiej robić wszystkie hormony tarczycowe plus antyTPO, nie samo tsh.
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za podpowiedź. Zważywszy, że moja młodsza siorka niedawno pokonała raka tarczycy muszę sobie zrobić te wszystkie badania. Ona niestety nie miała szczęścia do lekarzy i w wieku 36 lat została bez tarczycy, węzłów chłonnych i z uszkodzoną łopatką. I ze strachem do końca życia.

    OdpowiedzUsuń