2 kwietnia 2015

4 lata temu

Prima Aprilis. Od rana oksytocyna. Bez echa, jak przy Kubie. Już straciłam nadzieję, odpuściłam. Podejrzewałam, że zechce wyleźć dopiero 3-ciego, w urodziny starszego brata. Do 21 z minutami. Potem wszystko potoczyło się błyskiem. Na własnych nogach, z 10-cioma przystankami dotarłam tym straszliwie długim korytarzem na salę porodową. Nie byłam dzielna, nie byłam miła, nie współpracowałam z położną i lekarzem. Trzeci raz na usta cisnęły mi się same brzydkie slowa. Dopóki go nie zobaczyłam.To już cztery lata jak jest z nami. Beniaminek całej rodziny, niemożliwie uparta bestia.
Kajtek.
Sto lat synku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz