6 maja 2015

Powracam do życia, przynajmniej mam taka nadzieję. Na razie dałam sobie totalny luz z wszelkimi treningami. Kostka, kolano, a w końcu biodro odmówiły współpracy. Typowałam żylaki, potem coś z kręgosłupem, a następne było zapalenie stawów (po tym, jak zaczął mnie boleć nadgarstek). USG nic nie wykryło oprócz torbieli na nerce i ogólnie powiększonych nerek (taka uroda?). Jutro RTG kręgosłupa, potem jeszcze alergolog. Może to totalne zmęczenie kilkunastoma nieprzespanymi latami wstawania do dzieciów, może następstwo odstawienia cycaka (tak, tak, kobieta karmiąca podobno jest bardziej odporna na infekcje, przynajmniej u mnie tak było), a może za dużo ćwiczyłam. Może nowe buty biegowe z dużą amortyzacją? Też podobno potrafią załatwić kręgosłup. Pytań mam więcej, odpowiedzi na razie mało. Poobserwuję i powolutku zacznę truchtać. Jak tylko pozbędę się mgiełki na oczach (kolejna koncepcja powstaje nocami) i antybiotyku (zapalenie pęcherza zaofiarowało mi najbardziej przeze mnie znienawidzone badanie, czyli USG pęcherza. Kto nie rodził trzy razy niech nie rzuca kamieniem, bo nie wie, o co cho ...)
A pogoda tak ładna, biegusiowa, wiosenna.

1 komentarz:

  1. kobiety karmiące bardziej odporne? LOL ;) Karmienie wyniszcza organizm, zwłaszcza jak organizm i tak ma pod górkę. Kiedy karmiłam Anię to po półtora roku wylazło mi ostre zapalenie zatok, paskudziło się miesiącami, leki, antybiotyki, rezonans, pielgrzymki do lekarzy, grożenie punkcją, operacją i czym jeszcze. Przeszło po 3 tygodniach od odstawienia, jak slusznie zapowiedziało dwóch laryngologów niezaleznie od siebie ;)
    Współczuję usg pęcherza,aaaaaa! Groza.
    Trzymaj się...

    OdpowiedzUsuń