8 maja 2015

Taką mam ostatnio huśtawkę nastrojów, jakiej dawno nie miałam. Nadzieja, że "samo przyszło - samo przejdzie" odbiegła truchtem kilka dni temu. Powolność NFZ-tu połączona z kompletnym brakiem funduszy na przyspieszenie jakichkolwiek badań dobija mnie każdego kolejnego dnia. A dzisiaj ... przyszła dawno zamówiona paczka, a w niej ... daszek do biegania, etui na smartfona na ramię i skarpetki do biegania. Kurtka Najmłodszego też była w tej paczce, ale to reszta rzeczy teraz smętnie na mnie zerka i wkurza. Mój m. dołożył maupa trzy grosze, że czapka plus okulary nie wyglądają dobrze. Pewnie, na mnie żadna czapka z daszkiem nie wygląda dobrze, ale to nie powód, żeby słonko miało mnie w lecie wykańczać na kajaczku albo podczas biegów ... o ile gdzieś pobiegnę. Wszystko pewnie wyjaśni się w przyszłym tygodniu, muszę uzbroić się w cierpliwość. Póki co mnie nosi ... z braku ruchu ... i braku kasy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz