26 października 2015

Rajd "wyborczy" ;)

Dzień wyborów. Zmiana czasu. Rano za oknem mgła. Ale temperatura znośna.
Szykuję się sama, Maciej zostaje w domu dokończyć projekt. Dobry mąż robi żonie ulubiony izotonik (mniam!).


Spotkanie jak zwykle pod Hetmanem. Po rajdzie śmiałam się, że to był szlak moich projektów, bo do końca trasy naliczyłam ich 10, nie licząc trzech na banerach reklamowych ;)
Rajdy rowerowe organizujemy w ramach Grupy Turystycznej Charzykowy.  Oprócz standardowego składu - Lech z Mirką, Janusz, Wojciech, Piotr z Nikodemem, Tadeusz, dołączają do nas żona Janusza Jola, Grażyna ze Zbyszkiem, Justyna, Sebastian, Michał i Jarek.
Ruszamy późno, po 9-tej. Ścieżką rowerową przy cmentarzu dojeżdżamy do rozjazdu na Krojanty. Droga na Rytel, przez las, to moja ulubiona część trasy. Zwłaszcza teraz, jesienią. Wychodzi słońce, które rozjaśnia złoto-zielone liście.
Z Rytla do Nadolnej Karczmy, a potem polną drogą do Dąbrówki. 
Kościół w Dąbrówce pod wezwaniem Św. Jana Nepomucena został ufundowany w 1768 r. przez konfederata barskiego Macieja Janta-Połczyńskiego jako votum wdzięczności. Ranny dwiema kulami moskiewskimi ślubował, że w razie szczęśliwego powrotu do domu wzniesie w swym majątku Dąbrówce kościół. Nowej świątyni papież Klemens XIII nadał prawa parafialne i jeden odpust w święto Przemienienia Pańskiego 6 sierpnia. Potomkowie fundatora odnowili kościół w 1881 r. Wieżę dobudował w 1928 dr Leon Janta-Połczyński z Wysokiej, wybitny działacz społeczny i polityczny Pomorza. Biskup Stanisłąw Okoniewski poświęcił w 1928 r. kamień węgielny pod wieżę kościelną. Po II Wojnie Światowej kościół w Dąbrówce został zaliczony do zabytków ze względu na jego wystrój w stylu rokoko, stanowiący rzadkość na Pomorzu. Jest to budynek jednonawowy, z prezbiterium zamkniętym trójbocznie, szerszą nawą dwuprzęsłową i z kwadratową wieżą od zachodu oraz wnętrzem krytym stropem płaskim.  Obecnie służy wiernym jako kościół filialny parafii w Raciążu. 
 
 
 
Wyjątkowo urokliwy, przepięknie odrestaurowany. Obok grobowiec (już nie taki ładny ;) ) rodziny Janta-Połczyńskich. Wrażenie robią wielkie drewniane trumny i urny z prochami przodków. W dzisiejszych czasach takie przywiązanie do miejsca, z którego wywodzą się nasze korzenie to rzadkość. A tu proszę, ostatnia z trumien z datą śmierci 1984, a urna z 2004. Ta ostatnia przyjechała (przyleciała? przypłynęła?) z drugiego końca świata.


Z Dąbrówki nadkładamy drogi do Wielkiej Komrzy żeby zobaczyć dom zarządcy majątku Janta-Połczyńskich z początków XIX wieku.

 

Dwukondygnacyjny, podpiwniczony ... spory i bogaty musiał być majątek, którego zarządca mieszkał w takim domu. Teraz nieużywany niszczeje. Szkoda, bo powiem szczerze, po odrestaurowaniu byłby całkiem przyjemnym miejscem. Chociaż bez cech stylu, ma w sobie to "coś". W sąsiedztwie wielkich drzew robi na mnie wrażenie zwłaszcza wejście. Kusi, ale reszta wycieczki miga mi za płotem. Razem z Mirką, Tadkiem i Januszem (no tak, jedyni dżentelmeni, którzy na nas poczekali) próbujemy ich dogonić.
Mała Komrza. Zespół pałacowo-dworski. Przejeżdżamy obok pięknego parku. Zza wysokiego betonowego płotu (takie samo paskudztwo stało w mojej podstawówce) widać piękne, potężne drzewa. Dzięki Januszowi mamy "wejściówkę" na teren, samego pałacu właścicielka nie udostępnia zwiedzającym (widziałam wnętrza kilka lat temu, na weselu). Park robi wielkie wrażenie. Sam pałac zresztą też.  
 
 
Późnoklasycystyczny, murowany, otynkowany, piętrowy dwór pochodzi z połowy XIX w. Jest to budynek prostokątny, z portykiem kolumnowym od frontu, podpierającym balkon, z kolistym podjazdem i alejką, o dachu dwuspadowym. Był spalony w 1945 r. i odbudowany w latach 1971-73. Dwór otoczony jest parkiem krajobrazowym z drugiej połowy XIX w. (3,57 ha) z bogatym drzewostanem, m.in. trzema wierzbami białymi o obw. 490, 480 i 400 cm, świerkiem pospolitym odmiany wężowej o obw. 330 cm, klonem jaworem odmiany czerwonej o obw. 87 cm, oraz karagandą syberyjską o obw. 63 cm. We wsi stoi figura św. Jana Nepomucena z 1882 r., a pod nią szczątki poległych w potyczce ze Szwedami pod Woziwodą w 1659 r. Tu urodził się B. Dembiński (1858-1939), historyk, profesor Uniwersytetu Poznańskiego.

Do Raciąża dojeżdżamy pół godziny później. Najpierw kościół pod wezwaniem Św. Trójcy.

 
 
Z badań archeologicznych wynika pośrednio, że początki parafii raciąskiej sięgają połowy XIII wieku. W tym czasie , na wyspie leżącej na jeziorze Spierewnik /Przyżarcz/ ,powstał gród raciąski posiadający charakter typowo militarny. Na zewnątrz grodu , w północnej części wyspy znajdowało się cmentarzysko. Pośrodku cmentarzyska stwierdzono istnienie nie zajętego przez groby obszaru o wymiarach 4 x 10 m, co sugeruje, że stał tam drewniany kościółek. Na przełomie XIII i XIV wieku gród raciąski popadł w ruinę. Natomiastcme kościół parafialny przeniesiono do oddalonej o 5 km i należącej do zespołu grodowego wsi Raciąż. Stało się to wkrótce po lokacji wsi na prawie niemieckim w 1349 roku, ponieważ siedem lat później występuje w źródłach pierwszy , znany z imienia , miejscowy proboszcz Henryk.
Po ustaleniu się administracyjnych granic kościelnych parafia raciąska znalazła się w obrębie archidiecezji gnieźnieńskiej , a od 1512 roku w wydzielonej jej części , archidiakonacie kamieńskim. Taki stan rzeczy trwał aż do roku 1821, kiedy to parafia weszła w skład diecezji chełmińskiej. Ostania reorganizacja terytorialna nastąpiła w roku 1992. Obecnie parafia jest częścią składową dekanatu tucholskiego diecezji pelplińskiej. Rozległy początkowo obszar parafii z biegiem lat systematycznie zmniejszał się wskutek erygowania nowych parafii i odłączania się pojedynczych miejscowości. Najstarszy kościół raciąski pod wezwaniem Trójcy św. częściowo drewniany, częściowo murowany spłonął w wielkim pożarze wsi w 1851 roku. W jego miejscu, w latach 1864-66 zbudowano nowy , aktualnie istniejący murowany z cegły w stylu neogotyckim. Koszt budowy wyniósł 17 500 talarów. Konsekrował go 4 X 1874 roku biskup sufragan chełmiński ks. Georg Jeschke. 
Zniszczoną w 1945 roku wieżę kościelną odbudowano w 1975 roku. Ten odbudowany kościół posiadał 3 dzwony odlane w 1865 roku . Podczas I wojny światowej władze wojskowe skonfiskowały 2 największe dzwony. W1925 roku parafia | kosztem 5096 zł, zakupiła 2 nowe dzwony, które podzieliły los poprzedników w latach II wojny światowej. Najmniejszy dzwon , który przetrwał zawieruchy dziejowe i służy po dzień dzisiejszy, jest poświęcony Błogosławionej Maryi Dziewicy. Wokół kościoła rozciąga się cmentarz, położony częściowo na tarasach skłaniających się do jeziora. Na cmentarzu nieopodal kościoła, znajduje się mauzoleum | kryjące w swoim wnętrzu m.in. doczesne szczątki Leona Janta - Połczyńskiego/1867-1961/, senatora II i ministra rolnictwa oraz jego małżonki Marii z Komierowskich/1880-1970,, matki chrzestnej legendarnej fregaty „ DAR POMORZA„.
Już w połowie XVII w. istniała w Raciążu szkoła parafialna z własnym rektorem. W tym czasie we wsi funkcjonował przytułek dla ubogich. W budynku plebani znajdował się cenny księgozbiór z dziełami słynnych w swoim czasie kaznodziejów, pisarzy ascetycznych i teologicznych. Życie duchowe parafian raciąskich skupiało się od najdawniejszych czasów w różnego rodzaju bractwach i stowarzyszeniach religijnych. W1646 roku założono tu Bractwo św. Izydora, natomiast w roku 1675 Bractwo św. Józefa związane ściśle z kultem cudownego obrazu tegoż świętego. Obraz ten słynął z wielu cudownych łask i ściągał corocznie do Raciąża w dzień odpustu św. Józefa wielkie ilości pielgrzymów z bliższej i dalszej* okolicy} w tym wysoko postawionych dygnitarzy królewskich. Po pożarze w 1851 roku kult św. Józefa zmalał, a z ocalałych wot wykonano neogotycką srebrną monstrancję, Parafianie brali ponadto czynny udział w później powstałych: Bractwie Trzeźwości, Stowarzyszeniu Młodzieży Katolickiej, Dziele Rozkrzewiania Wiary , III Zakonie św. Franciszka i Żywym Różańcu.
Wraz z wybuchem II wojny światowej dla parafii raciąskiej rozpoczął się niezwykle trudny okres. Aresztowano duszpasterzy, z których następnie proboszcz ks. Józef Czapiewski zmarł w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen - Oranienburg , a wikariusza ks. Franciszka Nogalskiego hitlerowcy rozstrzelali w Rudzkim Moście. Aby ratować życie współaresztowanych , bohaterski ks. Nogalski próbował wziąć na siebie winę za pożar niemieckiej stodoły w Piastoszynie , które to zdarzenie było pretekstem do przeprowadzenia egzekucji na Polakach. Z polecenia władz hitlerowskich dokonano zniszczenia kapliczek , figur i krzyży przydrożnych , ograniczono liczbę nabożeństw, zakazano działalności organizacji kościelnych. Parafialne księgi metrykalne z lat 1757-1882 wywieziono i dzisiaj znajdują się w centralnym Archiwum Biskupim w Regensburgu /byłe RFN/.
Sam kościół nie robi na mnie specjalnego wrażenia. Zbyt idealny, z wymalowaną cegiełką we wnętrzu nie budzi moich cieplejszych uczuć. Zamiast sklepienia drewniany sufit. Ciekawy kształt. Zaraz, zaraz, coś się błyszczy. Łał, żeby nasza Fara miała taki żyrandol. Pewnie wcześniej świecznik. Ksiądz mówi, że zabytkowy. Takiego cuda jeszcze nie widziałam.

Wychodzę z kościoła ... cykam fotki (tak tak, znowu wieża ;) ) jeden krok w tył, zahaczam nogą o kamień i o mały włos nie spadam. Szerokie stopnie, po obu stronach cmentarz, alejka drzew. Wszystko opada stromo w kierunku jeziora. Magiczne miejsce.


No i płot od frontu. Cegłówki ułożone pod kątem 45 stopni. Pierwszy raz widzę takie ogrodzenie kościoła.

 

Przy tym kościele także jest grobowiec rodzinny. Tym razem - piękny.


 

Leśnym duktem dojeżdżamy do grodziska Raciąż.
Atrakcja po drodze - maluch grzybiarza ;)


Pierwsze ślady osadnictwa na wyspie J. Raciąskiego sięgają neolitu / kultura pucharów lejkowatych/ oraz V wieku okresu epoki brązu /obecność łużyckiej warstwy kulturowej 1700 r. p.n.e.~ 700r.p.n.e / Materiał ceramiczny pochodzący z VII - X wieku wskazuje na istnienie w tym czasie osady nieobronnej, otwartej - powstałej przed budową grodu. Gród w Raciążu istniał od XI- XIII wieku i był ośrodkiem kasztelani w XII wieku, która obejmowała około 70 osad. W rozwoju grodu wyodrębnia się 2 okresy.Okres I: od XI wieku do 1256 roku. Gród w tym czasie był znacznie mniejszy, otoczony pojedynczym wałem i niezbyt głęboką fosą. W czasie wojny Bolesława Krzywoustego o Pomorze Gdańskie w latach 1109-1116 uległ zniszczeniu i podpaleniu. Ponownie został zniszczony w 1256 roku , kiedy Przemysław II zdobył gród Raciąż , spalił go i wziął w niewolę kasztelana SOKOŁA. Rok 1256 wyznacza przełom w rozwoju grodu - kończy się I okres i rozpoczyna drugi. Okres II: od 1256 roku - do końca XII wieku.Gród w 2 połowie XIII wieku został odbudowany i znakomicie prosperował. Zabudowa grodu była typowo obronna. Gród został dodatkowo wzmocniony wysokim wałem - obydwa wały łączył drewniany pomost Budynki usytuowane były wzdłuż walów, przylegając do nich jedną ścierną -wszystkie były podpiwniczone. Środek majdanu był wolny.
W północnej części wyspy, za wałem zewnętrznym grodziska zostało usytuowane cmentarzysko przygrodowe z XII wieku /natrafiono na 37 pochówków /. Wolna przestrzeń między grobami sugeruje możliwość istnienia kościoła drewnianego / śladów jego konstrukcji nie zaobserwowano./ obecna wieś Raciąż mogła stanowić osadę, stwierdzono liczne ślady osadnictwa wczesno i późno średniowiecznego /, która była bezpośrednim uposażeniem kasztelani w okresie Jej rozkwitu.
W końcu XIII wieku gród kasztelański przestał funkcjonować na skutek jego opuszczenia.
Upadek znaczenia grodu mógł spowodować wzrost znaczenia sąsiadującej z nim osady i przeniesienia nazwy na obecną wieś, oddaloną o 3 km od starego grodu Raciąża - ośrodka kasztelani* Przyczynę upadku grodu kasztelańskiego w Raciążu upatruje się w rozwoju osadnictwa w kierunku Tucholi i Chojnic, w wyniku czego nastąpił szybki wzrost tych ośrodków miejskich, a władza administracyjna przesunęła się z Raciąża do Tucholi.
Pociągnęło to za sobą połączenie Chojnic i Tucholi krótszym szlakiem drożnym z pominięciem grodu Raciąż, przez który uprzednio przebiegał, czyli przesunięcie szlaku handlowego z Gdańska do Wielkopolski. Badania archeologiczne wyspy i położonego na niej grodu Raciąż oraz obszaru w granicach kasztelani , rozpoczęto w 1969 roku. Prowadzono Je głównie w latach 1970 -1972 z dalszą kontynuacją.

Badania archeologiczne potwierdzają dane zawarte w źródłach pisanych. Kasztelański gród w Raciąża był zespołem władzy feudalnej zarówno z jego świecką jak i kościelną agendą.

Gród i kasztelania znajdował się na wyspie jeziora. Spierewnik - 4km na północny - zachód od obecnej wsi Raciąż. Wzmiankowany w Kronice Wielkopolskiej jako gród pomorski, zdobyty i spalony w 1256 roku. W czasie wojny prowadzonej przez Przemysława I Wielkopolskiego i Kazimierza I Kujawskiego przeciwko Świętopełkowi II. Odbudowany przez księcia pomorskiego Warcisława. Znajdował się przy szlaku handlowym z Nakla na północ zwanym Via Magna. Zamek i kasztelania wzmiankowany po raz ostatni w 1294 i 1300 roku. Upadek nastąpił zapewne w związku z rozwojem Tucholi. Prace archeologiczne prowadzone przez Uniwersytet Łódzki ujawniły na cmentarzysku wolną przestrzeń wśród grobów co sugeruje istnienie w tym miejsce kaplicy.
Wszyscy są już głodni. Dzięki Januszowi mamy obiecane ciepłe przyjęcie w Wysoka Ośrodku Pomocy Społecznej. Ciepła herbata (moja) i kawa (reszty) ratuje mi życie. Dodatkowo rozgrzewa mnie miejsce. Ośrodek znajduje się z zespole dworsko-pałacowym w Wesołej. Kolejny "dom" rodziny Janta-Połczyńskich. 
Dwór z przełomu XVIII i XIX w.
Pierwsza wzmianka o tej miejscowości pochodzi z 1276 r. i dotyczy przywileju księcia pomorskiego Mostwina II. W 1313 r. mistrz krzyżacki Karl z Trewiru nadał tę wieś braciom: Piotrowi, Jaśkowi i Wawrzyńcowi. Wśród właścicieli dóbr wymieniany jest w 1570 r. Jan Wysocki, w 1633 r. Wysocki i Żukowski, w 1716 r. Franciszek Lutomski, zaś od XVIII w. rodzina Janta-Połczyńskich. Założycielem tego rodu, który osiadł na Pomorzu już w 1276 r. był Jan Janta, którego siedzibą była wieś Pułczno na Kaszubach. Podwójnego nazwiska Janta - Połczyński zaczął używać dopiero od 1671 r. Maciej Janta, którego wnuk Jan przejął Małą Komorzę, Wielką Komorzę oraz Dąbrówkę. Po Janie majątek dziedziczył syn Maciej (XVIII w.), a po nim Teodor, za którego ośrodkiem rodu stał się rejon Tucholi. Synowie Teodora uważani byli za założycieli dwóch linii tego rodu: linii wielkopolski - pruskiej zapoczątkowanej przez Stanisława oraz linii pomorskiej, reprezentowanej przez Józefa, którego ideą była walka z postępującą germanizacją, a który majątek swój podzielił między swoje dzieci. Za późniejszego dziedzica Wysokiej uważa się Leona Jantę - Połczyńskiego. Z rodu tego wywodzi się również Aleksander (bratanek wspomnianego Leona), poeta i pisarz, autor takich książek jak: ?Kłamałem aby życ?, ?Wracam z Polski? (zbiór reportaży z pierwszych lat Polski Ludowej), ?Duch niespokojny? czy też ?Pamiętnik pomorski?. We wsi Wysoka w 1870 r. wybudowany został (w miejscu skromnego drewnianego dworku) dwór murowany, który przypominał murowany dom mieszkalny. Dopiero w początku XX w., po przeprowadzonej przebudowie, dwór przybrał charakter rezydencji. 
Dobra wysockie znalazły się w posiadaniu Janta Połczyńskich około 1780 r. Musiał tutaj stać wówczas dworek wraz z zabudowaniami gospodarczymi. Pewne jest natomiast, że 1812 r. podczas odwrotu Napoleona spod Moskwy stacjonowały w Wysokiej jego wojska. Francuzi odchodząc spalili całą posiadłość. Odbudował ją kolejny właściciel Adam Janta Połczyński - senior. Następne nieszczęście przyszło w 1871 r., kiedy to okolice Tucholi nawiedziła trąba powietrzna. Jej działanie spowodowało obrócenie się w ruinę drewnianych zabudowań. Z kataklizmu ocalał natomiast dwór oraz jeden spichlerz. Gruntownej przebudowy tego pierwszego oraz wzniesieniu nowych pomieszczeń gospodarczych podjął się Adam Janta Połczyński - junior. Do dawnego parterowego domu pochodzącego z początków XIX w. dostawiono nowy utrzymany w stylu neoklasycystycznym. Dom mieszkalny miał swój fronton od strony wschodniej. Tutaj też znajdował się podjazd, w środku którego umieszczono ukwiecony klomb. Od strony północnej podwórze pałacowe schodziło amfiteatralnie parkiem w kierunku położonym w dole Jeziora Wysockiego. Po stronie zachodniej pałacyku usytuowano zabudowania gospodarcze. Kolejny właściciel Leon Janta Połczyński w 1902 r. wybudował obok podjazdu oranżerię, a przy drodze dojazdowej do posiadłości kaplicę w stylu neoromańskm. W 1911 r. nastąpiła gruntowna przebudowa pałacu wg. projektu Jana Staborowskiego z Nakła. Od strony północnej dobudowano obszerne piwnice, nad nimi na parterze salę balową, zaś na pietrze 8 pokoi mieszkalnych. Całość tę wieńczy fronton opatrzony czterema kolumnami w stylu jońskim. Ok. 1917 pałac wysocki otrzymał kanalizację, centralne ogrzewanie oraz elektryczność wytwarzaną przez własny agregat. W takim stanie dotrwał do czasów dzisiejszych. Zniszczeniu uległy tylko oranżerie, które usunął niemiecki użytkownik posiadłości w latach II wojny światowej gen. von der Wahlen. Po wojnie w pałacu mieściła się administracja powołanego w dobrach wysockich PGR-u. Od lat 70-tych jest on siedzibą DPS Wysoka. Jedną z ciekawostek jest to , że 5 sierpnia 1924 r. pałac w Wysokiej odwiedził Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Stanisław Wojciechowski.
Park z pocz. XX w.o pow. 5ha. założony jest na stoku, opadającym ku zachodowi w kierunku Jeziora Wysockiego.Oddzielony jest od dziedzińca folwarcznego murem i schodzi tarasowo do wspomnianego jeziora, wzdłuż którego ciągnące się dwie aleje - górna i dolna. Od północy do dworu prowadzi kolisty podjazd, podkreślający efektowny różany klomb, stanowiący oryginalny akcent zdobniczy frontowej elewacji dworu. Podobny podjazd dochodzi pod zachodnią elewację tej budowli, przechodząc w park, utrzymany w stylu angielskim. W czystym, zadbanym parku znajduje się kilkadziesiąt drzew z wyraźną dominantą gatunków liściastych, wśród których najliczniej występują klony pospolite, kasztanowce białe, brzozy brodawkowe, jesiony wyniosłe i lipy drobnolistne. Największe skupisko drzew spotkamy przed zachodnim skrzydłem dworu. 
 
 
 

Przesunięcie czasu i pogoda robią swoje. Szarówka. Trzeba ruszać z powrotem do domu. Przez koszmarne polne górki (ja jak zwykle po 55 km wlokę się ostatkiem sił) i Pawłówko wracamy do Chojnic. Pogoda nie sprzyja długim pożegnaniom, więc "cześć, cześć" grupa powoli maleje i na Leśną dojeżdżam już tylko z Tadkiem.
Kolejny rajd, pewnie jeden z ostatnich w tym sezonie, za nami. Dzięki Lechowi (trasa, gps, planowanie) i Januszowi (skąd on ma takie "chody"?) jak zwykle sprawnie, wesoło i z mnóstwem atrakcji. Chyba czas przeprosić się z aparatem, bo z komórki niestety słabe.
Cytaty pochodzą ze stron internetowych parafii, które odwiedziliśmy oraz katalogu polskich zamków, pałaców i dworów. Zdjęcia autorstwa Tadeusza, Lecha i moje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz