Przejdź do głównej zawartości

Posty

Kula się ...

... jakoś do przodu. Widać światełko w tunelu. W ogrodzie rozwałka totalna. Ale jeden murek z kamieni stoi (śliczny jak z obrazka ;)), a drugi z cegły wykańcza m. z pomocą Kacpra. Męża mam zdolniachę, drugi fach w ręku z powodzeniem ma, bo murek jak spod igiełki. Co prawda dużo jeszcze do zrobienia (i zapłacenia, hm) i trawy w tym roku już nie posadzimy, ale widać postępy. Kubek skończył chorowanie (chyba) dzięki istotnej pomocy baniek bezogniowych, więc zgodnie z instrukcją zamierzam chłopakom 2 razy w tygodniu aplikować banieczki na wzmocnienie odporności. Muszę ich jeszcze zaszczepić (Kubę i Kajtka), ale okres karencji po zapaleniu ucha i antybolu dla najmłodszego jeszcze nie minął, więc ... jeszcze nie mam stresa (choć powiklania poszczepienne po głowie mi chodzą). Ale największym osiągnięciem mojego obecnego ja jest złożenie dziennika praktyk i papierów do Izby Architektów. To co prawda pierwszy kroczek, czeka mnie jeszcze wkucie wcale niemałej porcji zagmatwanej prawnicz...
Jestem stanowczo niekompatybilna z urządzeniami elektronicznymi. Zwłaszcza z kompem i komórką. MP coś tam to dla mnie total magic. A Ipad. Cóż to? Kocham książki w wersji papierowej. Kocham płyty w wersji włóż do nośnika i odtwórz. Nie powiem, postępem na miarę nowoczesnego świata jest to, że nie przepadam już na płytami czarnymi, i kasetami. Choć kilka starych pozycji chciałabym mieć na CD. Do czego zmierzam? Chciałam zgrać zdjęcia z wakacji z komórki na kompa. I za cholerę nie mogę znaleźć Blooo-coś tam na moim lapku. Że nie wspomnę, że przed reanimacją lapka takowych kłopotów nie było. Dobre chęci się nie liczą i znowu kolejny wpis będzie bez fotek.  A dzieci rosną. Niektóre nawet chudną. I to nie te, których się spodziewacie. Najmłodszy po ostrym zapaleniu gardła i ucha (okraszonym wizytą nocna na pogotowiu) stracił na wadze i jakby zyskał na wieku. Albowiem wyszczuplona twarz i jego zmarszczone czółko czynią z niego istotę dojrzałą nad wiek. I masakrycznie pokąsaną prze...
Przepraszam, że u mnie na blogu nic się nie dzieje. Łapię się na tym, że "piszę" w myślach post, próbuję przelać galopujące słowa na wirtualny papier i ... pstryk ... łączność nie styka. Usiłuję też zgrać zdjęcia z komórki na kompa, ale to też mi nie wychodzi. Chyba zatrudnię do tego fachowca, o ile łaskawie znajdzie czas. Robi aktualnie kurs żeglarski i jest, jakby to rzecz ładnie ująć, nieobecny duchem. Ciało jest, ale umysł błądzi nad książką. Pamiętając ile trudności sprawiają mi zupełnie nowe światy wcale mnie to nie dziwi. Aparat poszedł w odstawkę odkąd na świat przyszedł Kajetanek. Cóż, latanie za nim i łapanie w locie uniemożliwia mi sterowanie przyciskami aparatu. A targać ze sobą dodatkowego sprzętu + wózka + torby + ciuchów na zmianę sztuk 3 + owych sztuk 3, też mi się nie chce. W ogóle mało mi się chce. Na zewnątrz trzymam fason. Uśmiech, buźka wyszerzona, następny uśmiech, "tak, wszystko w porządku", "okej", "jasne, że jestem szczęśli...

w autobusie

dzieciństwo - słodkie, pulchne, lepiące młodość - piękna, wrzaskliwa, z lekką nutką zazdrości wiek średni -zmęczony, nijaki ... jakby w pogoni za młodością starość - zmęczona, ciekawa, siwa
Zaiwaniam. W pracy, w domu, tylko ogród na razie omijam szerokim łukiem. Raz z wrodzonej i wyssanej z ojcowskim mlekiem niechęci do prac ogrodowych, dwa - bo tam na razie za dużo roboty nie ma. Chłopaki się kulają. Kajtek na dwóch drepcze wszędzie gdzie może i przyspiesza w miejscach, do których dostęp ma ograniczony ze szczególnym uwzględnieniem spiżarni, garażu i ofcors schodów. Przy tych ostatnich puls mi nieodmiennie przyspiesza. Bramka bramką, ale przy tylu osobach w domu dwa razy udało mu się ominąć zabezpieczenia. Jak Ewkowy Matju uwielbia wodę. We wszystkich postaciach. Z wszystkich sprzętów. Przesiaduje przy bidecie usiłując wyciągnąć zablokowany korek, wciska się między siusiających braci a deskę klozetową, głośno wrzeszczy słysząc, że do wanny leje się woooooooda. A przy wyciąganiu z niej dzieją się u nas dantejskie sceny, z rozdzieraniem szat włącznie ;) Kubek coraz dłuższy i chudszy. Nie wygląda za dobrze, ale robimy badania i czekamy na wyniki. Może taki jego urok połącz...

Już za nami ...

... święta rzecz jasna. W tym roku były u nas więc było suto na stole, gwarnie i wesoło. nawet słonecznie, ale ciepło tylko jak się patrzyło przez okno ;). Za nami też pierwsze urodziny Kajetanka, który zainaugurował je wielkimi szramami pod okiem, oraz szóste Kubusia. Jakie ja mam już duuuuuże dzieci. Teraz mam dokładnie sześcioletnie różnice - roczek, sześć i dwanaście ;)))

Mała zajawka tego, nad czym teraz pracuję :)