Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2011

...

Na razie nowych wpisów nie będzie. Muszę się poboksować z życiem, samą sobą, uzależnieniem od netu i pasjansa, nowymi projektami i własną niemocą twórczą. I opanować to coś, co z mózgu normalnych rozmiarów zmniejszyło się do wielkości orzeszka (i to nie włoskiego bynajmniej).

Lenny Lamb - bambusowa Tikanga

Od kilku dni motam Kajtusia w nowy bambusowy pasiak Lenny Lamb o wdzięcznej nazwie Tikanga. Chusta jest naprawdę fajna.  Materiał cienki, bardziej śliski niż bawełna, z lekkim połyskiem. Bardzo mały, zgrabny węzeł, sam się plącze. Chusta nie sprężynuje tak jak inne bambusy, które miałam w ręku, no i po praniu tak bardzo się nie skraca.  Kolorki sympatyczne, nieco inne niż na zdjęciach producenta, bardziej nasycone. Moja Tikanga przypomina męską piżamę ;) Ale wybierałam z bogatej palety kolorów dwa dni i jakbym miała nadmiar kasy to wzięłabym jeszcze co najmniej dwie.  Chusta uszyta jest bardzo starannie, nie dopatrzyłam się żadnych wystających nitek czy niedokładnych szwów. Zaznaczenie środka niestety tylko z jednej strony i w sposób uciążliwy dla mnie i Kajtka, czyli metką. Ładna ona, ale jak wszystkie metki ostra i niewygodna.  Chusta wiąże się dobrze, choć, jak to przy cienkich chustach bywa, do wiązania trzeba się przyłożyć. Ale jak już wyjdzie wiązanie, to chust...

nowy chuścioch ...

... w nowym bambusie Tikanga Lenny Lamb .

stary chuścioszek ...

... z odlatującą matką. Tylko mi miotły zabrakło.

wakacyjnie ze Sworów

walka

"kto się boi Gargamela ..."

... niechaj plecak wiąże z Kingą. Kajtek jeszcze śpi i nie wie, co go jutro czeka ... Nie wrzucałam tak nigdy niemowlaka na plecy, ale z pewnością spróbuję. Jeśli ta instrukcja jest tak dobra jak kangurkowa to ...
Chyba szykuje mi się gwiazda horrorów w rodzinie. Odgłosy, które Młody wydobywa z paszczy w niczym nie przypominają słodkiego "gugu" i "gaga". Skrzyżowanie Lorda Vadera z chrypiącym traktorem, to chyba najpełniej oddaje jego nowomowę. I żeby choć jeszcze jakaś pokora. Ale nie. Pełną paszcza, na pełen regulator. I ten bezczelny uśmiech pełen samozadowolenia na twarzy. A tak po niemowlęcemu ... wczoraj przewrócił się z pleców na brzuch. A dzisiaj ćwiczy łapanie maskotek na pałąku. Ciekawe jak długo. Starszaki za to siedzą w błocie (dosłownie) i korzystają z uroku wielkich pryzm ziemi na działce. Cisza (jęków Młodego nie liczę), spokój, obiad w piekarniku ... chwilo trwaj ...