Zaiwaniam. W pracy, w domu, tylko ogród na razie omijam szerokim łukiem. Raz z wrodzonej i wyssanej z ojcowskim mlekiem niechęci do prac ogrodowych, dwa - bo tam na razie za dużo roboty nie ma. Chłopaki się kulają. Kajtek na dwóch drepcze wszędzie gdzie może i przyspiesza w miejscach, do których dostęp ma ograniczony ze szczególnym uwzględnieniem spiżarni, garażu i ofcors schodów. Przy tych ostatnich puls mi nieodmiennie przyspiesza. Bramka bramką, ale przy tylu osobach w domu dwa razy udało mu się ominąć zabezpieczenia. Jak Ewkowy Matju uwielbia wodę. We wszystkich postaciach. Z wszystkich sprzętów. Przesiaduje przy bidecie usiłując wyciągnąć zablokowany korek, wciska się między siusiających braci a deskę klozetową, głośno wrzeszczy słysząc, że do wanny leje się woooooooda. A przy wyciąganiu z niej dzieją się u nas dantejskie sceny, z rozdzieraniem szat włącznie ;) Kubek coraz dłuższy i chudszy. Nie wygląda za dobrze, ale robimy badania i czekamy na wyniki. Może taki jego urok połącz...