Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą chusty

Easycare

Chusta Easycare. Testowa. Przyleciała i odleciała ku wielkiemu żalowi Kuby, który z wielkim sentymentem wspomina, że mama też go nosiła. I dodatkowo przepada za kolorowymi szmatkami. Chusta bardzo dobra gatunkowo, stosunkowo cienka. Kolory boskie, nasycone, intensywne. Materiał lekko śliski, bardzo przyjemny w dotyku. Bardzo dobrze mi się ją wiązało, pominąwszy fakt, że testowałam 5,2 m, które musiałam plątać dziesięć razy wkoło siebie. Nosiłam niedużo, ale muszę przyznać, że ciężar Kajtka był słabo odczuwalny. Czyli chusta spełniła swoje zadanie. Z czystym sumieniem mogę polecić.  Można ją kupić w TULA

wieści z frontu

 I love Ergo  fan mumii klatka na lwy, czyli jak stolarz przecenił nasze dziecko

Babylonka kółkowa

Cienka, przewiewna, nośna ... i tyle. Jakbym pisała na allegro to byłoby jeszcze polecam.  Bywa nawet ostatnim kołem ratunkowym dla Kajetanka ;)))

Plan na jutro - kangurek na biodrze

Ergobaby

Piękne, szare, gwieździste niebo. A pomyśleć, że kiedyś chciałam czarne ;) Doskonale odszyte, leciutkie. Fajne kieszonki na panelu. Nosi przepięknie, ujmuje kilogramów. Wyyyygodne. Jedyne minusy jakie znalazłam, i to tylko dlatego, że jestem zakochana w Manduce, to niemożność skrzyżowania pasów naramiennych z tyłu oraz mało materiału w pasie biodrowym. Chodzi mi o to, że w Manduce pas parciany podszyty jest prawie w całości wypełnionym materiałem (przynajmniej u mnie w talii ;), a w Ergo niestety nie. Jak na razie to kapturek także dla nas za długi, zbyt obszerny (boję się, że Młody ma za mało powietrza). Ale za to Ergo panel ma ciut węższy na dole i taki Malutek jak Kajtolinek może sobie z powodzeniem siedzieć wygodnie, bez rozpłaszczania żaby. Generalnie nosidło jest zajebiste. Warte wydanej kasy, bo nie czuje się ciężaru dziecka. Szkoda, że nie mogę mieć jeszcze, i jeszcze, i jeszcze ... w różnych kolorach ;))))

Lenny Lamb - bambusowa Tikanga

Od kilku dni motam Kajtusia w nowy bambusowy pasiak Lenny Lamb o wdzięcznej nazwie Tikanga. Chusta jest naprawdę fajna.  Materiał cienki, bardziej śliski niż bawełna, z lekkim połyskiem. Bardzo mały, zgrabny węzeł, sam się plącze. Chusta nie sprężynuje tak jak inne bambusy, które miałam w ręku, no i po praniu tak bardzo się nie skraca.  Kolorki sympatyczne, nieco inne niż na zdjęciach producenta, bardziej nasycone. Moja Tikanga przypomina męską piżamę ;) Ale wybierałam z bogatej palety kolorów dwa dni i jakbym miała nadmiar kasy to wzięłabym jeszcze co najmniej dwie.  Chusta uszyta jest bardzo starannie, nie dopatrzyłam się żadnych wystających nitek czy niedokładnych szwów. Zaznaczenie środka niestety tylko z jednej strony i w sposób uciążliwy dla mnie i Kajtka, czyli metką. Ładna ona, ale jak wszystkie metki ostra i niewygodna.  Chusta wiąże się dobrze, choć, jak to przy cienkich chustach bywa, do wiązania trzeba się przyłożyć. Ale jak już wyjdzie wiązanie, to chust...

nowy chuścioch ...

... w nowym bambusie Tikanga Lenny Lamb .

stary chuścioszek ...

... z odlatującą matką. Tylko mi miotły zabrakło.

wakacyjnie ze Sworów

"kto się boi Gargamela ..."

... niechaj plecak wiąże z Kingą. Kajtek jeszcze śpi i nie wie, co go jutro czeka ... Nie wrzucałam tak nigdy niemowlaka na plecy, ale z pewnością spróbuję. Jeśli ta instrukcja jest tak dobra jak kangurkowa to ...

kangurkowo

Ćwiczę "kangurka", po raz kolejny zachwycając się bambusowym włóknem Perły. Nie dosyć, że się błyszczy (tak, tak, jakiem sroka) to jeszcze dobrze nosi i miłe jest w dotyku. Udała się Natalii ta chusta. Z wiązaniem szło mi dosyć opornie, bo Kajtek wygina się w tył. Ale pomogła nam ta instrukcja. Polecam.