Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2013
Nie wiem. Nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. I wszystko we mnie krzyczy, kiedy czytam o kolejnym pobitym niemowlaku, o kolejnym skatowanym małym dziecku, o kolejnej ofierze dorosłych zwyrodnialców. Staram się spychać te myśli na tył głowy, ale każde takie doniesienie powoduje, że wszystko we mnie się kurczy. Z niemocy. Z bezlitosnej świadomości, że nic nie mogę zrobić. Że to może się dziać obok mnie, a ja mogę nie zauważyć. Że kolejne dziecko doznaje przerażających krzywd, kiedy moje beztrosko bawią się w piaskownicy. Kiedy je przytulam staram się nie zadusić z miłości. I kiedy patrzę na ich uśmiechnięte, radosne buzie widzę, jakie mają dzisiaj szczęście. Dostają ze wszystkich stron miłość. Od nas, od dziadków, cioć, wujków, nawet od naszych znajomych. Żyją w ułudnej bańce, że cały świat jest dla nich, że wszędzie jest tak dobrze. Są beztroskie i bezpieczne. Bo urodziły się właśnie nam. A nie "im". Nie wiem, jaka powinna być kara dla znęcających się nad bezbronnymi. Lincz? ...

Weekend z dziećmi ... strach się nie bać.

Nie mam pojęcia czy tylko ja tak czarno wszystko widzę, ale ... Wczoraj z racji drugiego samotnego dnia bez męża z trójką dzieci zakonspirowaliśmy się u babci w porze obiadku (mniam, surówka z młodej kapustki była zajebiście smaczna, olać azotany), a potem w ramach rozrywki wzięłam dwóch młodszych do pobliskiego parku na spacerek.  Nie wiedziałam co czynię. Do parku biegłam truchtem, bo buncik dwulatek za cholerę ręki nie poda, więc trzeba go było zgarniać z ruchliwej ulicy.  Przystanek pierwszy - placyk zabaw. Dla malutkich dzieci jak znalazł, ale Kubę interesowała tylko karuzela. Już zajęta. Bo w niedzielne popołudnie wyszło tam chyba pół Chojnic z dziećmi. Moje latorośle latały jakby im kto motorki przykręcił. Z tym, że Kajtka zdecydowanie bardziej interesowało latanie niż bawienie.  Na hasło "idziemy karmić kaczuszki" chłopaki pomknęły z szybkością błyskawicy i głośnym "kwa, kwa" w kierunku pobliskiej wody. Ledwo zdążyłam Młodego odciągnąć, bo już pra...