Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2011

dieta, psia jego mać ...

Czy tylko mi się wydaje, że we wszystkich fajnych przepisach jest mleko, mleczko, ser, serek, śmietana, śmietanka ??? Jestem głodna i chcę JEŚĆ WSZYSTKO! Synu, jak wyrośniesz na takiego niejadka jak reszta to nie daruję poświęceń!!!
Dwie nocki z głowy, cztery dni marudzenia. Kluło się tak długo jak Kubie. Zapalenie krtani. Ciekawe, kto następny? A dzisiaj wizyta u pani doktor. Zobaczymy, jak Kajtek będzie współpracował. Przy okazji wyszło, że ten egzemplarz tez będzie miał "silny" charakter. Jak określić marudzenie ze złością???
Pajacyk na sznurku. Jak odpowiednio poluzować te sznurki to pajacyk zwiesza się smętnie w dół. Bez sił, bez życia, drewniana kukiełka. Tak właśnie się czuję. Nawet słońce za oknem nie jest w stanie wywołać uśmiechu. Nie znajduję już nigdzie ani krzty optymizmu. Chociaż szukam głęboko i ze zdziwieniem obserwuję jak się zmieniam. Jakby ktoś podmienił mi część zamienną zwaną sercem. Niby to samo, pika, chodzi, napędza. Ale pojawiła się rysa i rośnie, rozszerza się, a łatanie doraźne plastrem nie działa. Siłą woli, napisem "obowiązek" i "dzieci" wypisanym na czole odganiam od siebie przemożną chęć ucieczki. Niedaleko. W siebie. Coraz bardziej zazdroszczę tym, którzy tam sobie poszli, zostali i nic do nich nie dociera. Mają swój wewnętrzny świat i nie jest ich w stanie zranić zewnętrzny. I tylko ze względu na dzieci wstaję rano z łóżka. Kulam się do wieczora, zasypiam i znowu wstaję.

Miłość do placówek oświatowych i owadów latających.

Kocham placówki oświatowe. Wszystko jedno jakie - przedszkola, szkoły, a wyższe uczelnie darzę miłością niezmienną (kojarzą mi się li głownie tylko z mieszkaniem w akademiku i tzw "życiem studenckim"). Ale o tych ostatnich to na razie zapomnijmy. Kocham zwłaszcza przedszkole. I doceniam. Tym mocniej jeśli Średni akurat nie może rzeczonego przybytku nawiedzić z powodów, hm, że tak powiem zdrowotnych. Najpierw dwie nieprzespane nocki, potem chrypa i katar, dzisiaj klarują przede mną obraz Kuby w domu do końca tygodnia zbratanego zamiast z Kajtkiem z syropem przeciwkaszlowym. Nic to, damy radę. Kiedyś ten sezon chorobowy trzeba zacząć. Szkoda, że tak wcześnie. I szkoda, że inny się nie skończył. Komarowy. Utłukłam z zimną zaciętością w sypialni 7 wrednych krwiopijczyń (na nic kobieca solidarność, byłam bezwzględna). Ja wiem, że Najmłodszy przecudny jest, przemiły, ukochany, ale krwawe odczyny po ugryzieniu nie dosyć, że szpecą to cudne pycho, to powodują też rozdrażnienie Kajtuc...

Pranie, prasowanie, pranie, prasowanie, pranie, prasowanie ..........

No już nie wiem która to pralka. Porządki w ciuchach chłopaków z grubsza porobione, dwa worki do wydania, a pewnie z 10 do zapakowania. Poukładane tematycznie i wielkościowo. To dla Kajtusia na zaś, to na później. To dla Kubka na teraz, na potem i na jeszcze większe potem. W końcu wiem co mam, a co będę musiała kupić. Pewnie nikogo nie zdziwi, że najmniej mam ... spodni. Jakoś tak wyszły. Za to jest cała wielka góra krótkich spodenek poprzerabianych z długich ;))) Może któreś lato okaże się ładniejsze niż tegoroczne i zostaną "wynoszone". Najśmieszniejszy jest sposób rośnięcia moich dzieci. W zeszłym roku Kubie brakowało bluz i kurtek, bo wydłużyły mu się ręce. W tym roku wszystkie "góry", łącznie z zimowymi kurtkami są git, za to spodnie o wiele, wiele za krótkie. A po Kacprze, te resztki co zostały, raczej się nie nadają. Spadają Kubkowi z tyłka, chudzinie. Kajtek za to po Kubku na razie nosi prawie wszystko, tylko spodenki w pasie (co to jest pas u niemowlaka??? ...

Centylowo ponadnormowo

Po szczepieniu (tym razem bez atrakcji i powikłań), ważeniu i mierzeniu wychodzi, że nasz chłopiec wagowo mieści się w średniej krajowej, natomiast wzrostem sięga ponad przeciętność ;), a przynajmniej ponad krzywe siatki centylowej. Nie powiem, żeby mnie te 78 cm w wieku 5 miesięcy zdziwiło, bo do wywiezienia leży już 6 reklamówek ciuchów, ubranka na 74 są "bardzo w sam raz", Kajetanek pożegnał właśnie kolejny śpiworek, a o przewijaku dawno już zapomniałam.    Fotelik samochodowy także robi się troszkę przyciasny. Do górnej krawędzi co prawda jeszcze trochę zostało, ale pasy już niestety zrobiły się przyciasnawe. Wątpię, żeby dało się Kajtka zapiąć w zimowym kombinezonie (przecudny niebieski kombinezon z misiakiem rozmiar 74 chyba pożegnamy bez noszenia, buuuu). Jako że chrzcinowa kasa zbierana była pod tym kątem, zaopatrzyliśmy naszą najmłodszą latorośl w nowy fotelik, który wygląda nieco kosmicznie. I sprawia wrażenie, jakby synuś, pociągnąwszy za czarodziejski uchwyt, miał...

Taki młody a już broi ...

... gnany siłą własnej ciekawości, techniką nazwaną tymczasowo "na gąsienicę" potrafi przepełznąć przez pół pokoju, żeby dostać się do ciekawych miejsc

Moje synki trzy

Babylonka kółkowa

Cienka, przewiewna, nośna ... i tyle. Jakbym pisała na allegro to byłoby jeszcze polecam.  Bywa nawet ostatnim kołem ratunkowym dla Kajetanka ;)))