Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2011
Wymiękłam. Zobaczyłam swoje zakładki to obok, zobaczyłam pasek zakładek w kompie i się zapadłam. Czy ja naprawdę skurczyłam się tylko do tematów okołodzieciowych? Mózg mi się zlasował? Czy może świat zmniejszył? A może po prostu tak najłatwiej, najprościej? Inne tematy wymagają trochę gimnastyki, myślenia, a do tego potrzebny jest wypoczęty organizm. A mój ostatnio składa się z bólu głowy, kręgosłupa i niewyspanych, zapłakanych oczu. Czy wszystko wokół sprawdza moją odporność? Ile jeszcze wytrzymam i ile jestem w stanie znieść? A jak pęknę, to co? O sorrki? Może nie wystarczyć.

Plan na jutro - kangurek na biodrze

Ergobaby

Piękne, szare, gwieździste niebo. A pomyśleć, że kiedyś chciałam czarne ;) Doskonale odszyte, leciutkie. Fajne kieszonki na panelu. Nosi przepięknie, ujmuje kilogramów. Wyyyygodne. Jedyne minusy jakie znalazłam, i to tylko dlatego, że jestem zakochana w Manduce, to niemożność skrzyżowania pasów naramiennych z tyłu oraz mało materiału w pasie biodrowym. Chodzi mi o to, że w Manduce pas parciany podszyty jest prawie w całości wypełnionym materiałem (przynajmniej u mnie w talii ;), a w Ergo niestety nie. Jak na razie to kapturek także dla nas za długi, zbyt obszerny (boję się, że Młody ma za mało powietrza). Ale za to Ergo panel ma ciut węższy na dole i taki Malutek jak Kajtolinek może sobie z powodzeniem siedzieć wygodnie, bez rozpłaszczania żaby. Generalnie nosidło jest zajebiste. Warte wydanej kasy, bo nie czuje się ciężaru dziecka. Szkoda, że nie mogę mieć jeszcze, i jeszcze, i jeszcze ... w różnych kolorach ;))))

Malbork

Nareszcie wyruszyliśmy gdzieś razem. Po kilku latach postanowiliśmy pokazać Kacprowie ponownie, a Kubkowi po raz pierwszy zamek w Malborku. Odkąd pamiętam, a byłam tam już kilkukrotnie, urzekało mnie to miejsce. Wielkością, rozmachem, architekturą, tajemniczością. Chłopaki zachwycone, Kubek dopytywał się o wyjazd kilka dni wcześniej. Pogoda zrobiła nas zupełnie w balona. Miały być burze, ochłodzenie, a z nieba lał się strumieniami żar. Ofcors ubraliśmy się za ciepło (efekt taki, że dzisiaj w nocy moje nogi łaziły po ścianach), trochę pomogło podwinięcie nogawek spodni, ale tylko trochę. Myślałam, że na zamku będzie chłód starych murów, a moją wędrówkę po krzyżackim cudzie odbywałam od wiatraczka do wiatraczka, od otwartego okna do następnego. Ukrop potęgował fakt, że z przodu przyklejałam się do Kajetanka, a z tyłu do plecaka. Z zazdrością patrzyłam na wczasowiczów w klapeczkach i zwiewnych sukienusiach. I na pary bez dzieci, zagapione w siebie lub słuchające w spokoju przewodnika z au...

Prezesuńcio

Szpaczek ma dzisiaj imieniny ...

... wszystkiego najlepszego Kajetanku

braterska miłość