Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą dom

Już za nami ...

... święta rzecz jasna. W tym roku były u nas więc było suto na stole, gwarnie i wesoło. nawet słonecznie, ale ciepło tylko jak się patrzyło przez okno ;). Za nami też pierwsze urodziny Kajetanka, który zainaugurował je wielkimi szramami pod okiem, oraz szóste Kubusia. Jakie ja mam już duuuuuże dzieci. Teraz mam dokładnie sześcioletnie różnice - roczek, sześć i dwanaście ;)))

Podsumowanie.

Pierwsze samodzielne kroki nastąpiły onegdaj wczoraj. Balansowanie na dwóch jest fascynujące, choć czasami zakończone plaskaczem dupnym ;) Czyli standardowo rodzinnie chodzić zaczyna mając 11 miechów. Gada jak najęty - mama, tata, buba (Kuba?), dada, baba, am ... ale chyba nie do końca czai co gada. Naśladuje zaraz i natychmiast wszystko, co robimy. Namiętnie robi myju, myju ściereczką. Jak ktoś potrzebuje małego pucybuta albo "konserwatora powierzchni płaskich" to chętnie wynajmę. Papier toaletowy i ręczniki papierowe w ilościach hurtowych zużywa do polerowania prysznica i podłóg. Cóż wart papier w porównaniu z minutami spokoju ;) Robi papa chłopakom wyjeżdżającym do placówek i tacie do pracy. Kosi kosi i brawo jak coś zbroi. Oj, oj - jak dopiero zamierza zbroić. Hitem jednak jest "jaki masz kłopot" w wykonaniu Kajtka zajadającego własnoręcznie zupkę lub kaszkę. Dobrze, Że do wanny niedaleko ;) "Co do jedzenia to moje" krzyczy Kajetan całym swym jestestwe...

Ferie

Cisza jak makiem zasiał. Słyszę swoje myśli, widzę przed sobą cel, jestem w stanie ogarnąć rzeczywistość. Jakże to miłe dla ucha. A jest godzina 15:30. Normalnie walczyłabym właśnie z obiadem dźwigając Młodego w Ergo, poganiając Kacpra do grania lub lekcji i opędzając się od wrzeszczącego Kuby. Ferie ;) Starszaki pewnie okupują telewizor u babci. Kajetanek z lekko niedomagającym mężem w słodkich objęciach Morfeusza. Nawet robota mi dzisiaj szła, bo druga babcia przykuśtykała pobawić się ze słodkim niemowlakiem. Jak niewiele rodzicowi do szczęścia potrzeba. Odrobiny ciszy i świadomości, że dzieci są zaopiekowane bez naszego w tym udziału. I jaki to deficytowy towar dla "młodej" matki, ta cisza. Płynne złoto, warte każdej ceny ;) Swoją drogą życie jest przewrotne. Narzekamy na nasze drugie połówki (te, które mają połówki pomagające proszę o nieodzywanie się ;)), a jednocześnie okazuje się, że tatusiowie w sprzyjających okolicznościach są w stanie ogarnąć towarzystwo z lepszym s...
  Jak smakuje zupa w wydaniu 8-mio miesięcznego BLW-owca?  Pysznie, śmiesznie, z dużą szczyptą zaschniętego jedzenia do sprzątania. Ale miny bezcenne. 
Ze mną źle ... wolę usiąść do projektów niż serfować w necie ;) Niechybny znak, że nastąpił przesyt bzdetnych informacji ... i że skończyła mi się kasa ;))) Kajtek stoi przy meblach i śmiesznie kiwa dupcią na boki. Uwielbia muzykę, swoich braci i tatę, żywiołowo reaguje na żarcie. Czyli wszystko w normie. Kuba tydzień w przedszkolu, tydzień w domu. Niknie w oczach. Nie chce nic jeść. Miejsca w placówkach NFZ zaklepane na styczeń i luty. W piątek idziemy kłuć. Kiedy poświęcam mu więcej czasu znika gdzieś awanturnik i wraca mój słodki Kubcio. Jutro malujemy kalendarzyk adwentowy. Kacper z niecierpliwością czeka na śnieg, święta, spóźniony mikołajowy prezent. Wstaje o 5-tej na roraty i przy okazji stawia nas wszystkich na nogi. Pięknie gra na gitarze kolędy. Idę go zapisać do gimnazjum. A ja ... jestem taaaaaka zmęczona. Zupełnie jak we wpisie frustratki o stołku. Tylko u mnie jest chleb z krakowską i zamiast kawy woda gazowana z sokiem malinowym.

wieści z frontu

 I love Ergo  fan mumii klatka na lwy, czyli jak stolarz przecenił nasze dziecko

Pomocnik

Będę pomagał tatusiowi palić w kominku ...  A mamusia niech sobie kombinuje jak zabezpieczyć ten kominek ;)

BLW (baby-led weaning) ...

... cóż to takiego? W skrócie pozwolenie dziecku, żeby samo podążało w krainę smaku. Jedzenie bez przymusu, bez papek, w "lekkim" bałaganie, jedzenie tego, co inni domownicy. Nie wiem, czy się sprawdzi. Nie wiem, czy sama dam radę. Po lekturze tej książki: wiem, że spróbuję. Mam w domu jednego totalnego niejadka i drugiego, który je, ale w biegu. Do stołu siada pod przymusem, jedzenie nie jest dla niego ważne. Ich jedzenie nie cieszy ich i nie cieszy nas. Nie wiem gdzie i jaki błąd popełniłam, co zrobiłam nie tak. Wiem jedno, z Kajtkiem spróbuję z innej strony. A że jedzenie może cieszyć i cieszy niech zaświadczą zdjęcia z pierwszych dwóch dni.  Na pierwszy ogień poszedł brokuł, marchewka i pietruszka. W biegu dokroiłam jabłko, bo na stole zabrakło (za to w rynience śliniaka, na podłodze i na mamusi jakoś nie ;). Brokuł został brutalnie zmiażdżony, marchew rozmemłana i częściowo pożarta, pietruszka spektakularnie do gustu nie przypadła kończąc żywot pod krzesełkiem, hiciorem ...

Robotyka

Kacper zachwycony. Zbudowany wspólnie z kolegą robot był niepokonany. To chyba najfajniejszy prezent, jaki mu sprawiliśmy. Wyszperany przez ciocię serwis twójrobot - zajęcia z robotyki dla dzieci. Klocki lego, "sztuczne szare komórki" to to, co misiaczki lubią najbardziej. Jeszcze 5 sobót w Trójmieście przed nami. Aż strach myśleć, jaki będzie robot na ostatnich zajęciach. Może odkurzacz? :))) A tak w ogóle to mój syn dwa dni temu skończył 12 lat!!! Jak to możliwe???
Coś, co spędza mi sen z powiek. Jedzenie. Najstarszy - totalna porażka, Średniak - lepiej, ale czemu a takim buntem, Najmłodszy - mam szansę. Co wybrać? Tradycję? Czy może BLW? A może po troszku z wszystkiego? Nikt mi nie mówił, że bycie mamą to takie odpowiedzialne zajęcie. I takie czasochłonne ;)

dieta, psia jego mać ...

Czy tylko mi się wydaje, że we wszystkich fajnych przepisach jest mleko, mleczko, ser, serek, śmietana, śmietanka ??? Jestem głodna i chcę JEŚĆ WSZYSTKO! Synu, jak wyrośniesz na takiego niejadka jak reszta to nie daruję poświęceń!!!
Dwie nocki z głowy, cztery dni marudzenia. Kluło się tak długo jak Kubie. Zapalenie krtani. Ciekawe, kto następny? A dzisiaj wizyta u pani doktor. Zobaczymy, jak Kajtek będzie współpracował. Przy okazji wyszło, że ten egzemplarz tez będzie miał "silny" charakter. Jak określić marudzenie ze złością???

Miłość do placówek oświatowych i owadów latających.

Kocham placówki oświatowe. Wszystko jedno jakie - przedszkola, szkoły, a wyższe uczelnie darzę miłością niezmienną (kojarzą mi się li głownie tylko z mieszkaniem w akademiku i tzw "życiem studenckim"). Ale o tych ostatnich to na razie zapomnijmy. Kocham zwłaszcza przedszkole. I doceniam. Tym mocniej jeśli Średni akurat nie może rzeczonego przybytku nawiedzić z powodów, hm, że tak powiem zdrowotnych. Najpierw dwie nieprzespane nocki, potem chrypa i katar, dzisiaj klarują przede mną obraz Kuby w domu do końca tygodnia zbratanego zamiast z Kajtkiem z syropem przeciwkaszlowym. Nic to, damy radę. Kiedyś ten sezon chorobowy trzeba zacząć. Szkoda, że tak wcześnie. I szkoda, że inny się nie skończył. Komarowy. Utłukłam z zimną zaciętością w sypialni 7 wrednych krwiopijczyń (na nic kobieca solidarność, byłam bezwzględna). Ja wiem, że Najmłodszy przecudny jest, przemiły, ukochany, ale krwawe odczyny po ugryzieniu nie dosyć, że szpecą to cudne pycho, to powodują też rozdrażnienie Kajtuc...

Pranie, prasowanie, pranie, prasowanie, pranie, prasowanie ..........

No już nie wiem która to pralka. Porządki w ciuchach chłopaków z grubsza porobione, dwa worki do wydania, a pewnie z 10 do zapakowania. Poukładane tematycznie i wielkościowo. To dla Kajtusia na zaś, to na później. To dla Kubka na teraz, na potem i na jeszcze większe potem. W końcu wiem co mam, a co będę musiała kupić. Pewnie nikogo nie zdziwi, że najmniej mam ... spodni. Jakoś tak wyszły. Za to jest cała wielka góra krótkich spodenek poprzerabianych z długich ;))) Może któreś lato okaże się ładniejsze niż tegoroczne i zostaną "wynoszone". Najśmieszniejszy jest sposób rośnięcia moich dzieci. W zeszłym roku Kubie brakowało bluz i kurtek, bo wydłużyły mu się ręce. W tym roku wszystkie "góry", łącznie z zimowymi kurtkami są git, za to spodnie o wiele, wiele za krótkie. A po Kacprze, te resztki co zostały, raczej się nie nadają. Spadają Kubkowi z tyłka, chudzinie. Kajtek za to po Kubku na razie nosi prawie wszystko, tylko spodenki w pasie (co to jest pas u niemowlaka??? ...

Centylowo ponadnormowo

Po szczepieniu (tym razem bez atrakcji i powikłań), ważeniu i mierzeniu wychodzi, że nasz chłopiec wagowo mieści się w średniej krajowej, natomiast wzrostem sięga ponad przeciętność ;), a przynajmniej ponad krzywe siatki centylowej. Nie powiem, żeby mnie te 78 cm w wieku 5 miesięcy zdziwiło, bo do wywiezienia leży już 6 reklamówek ciuchów, ubranka na 74 są "bardzo w sam raz", Kajetanek pożegnał właśnie kolejny śpiworek, a o przewijaku dawno już zapomniałam.    Fotelik samochodowy także robi się troszkę przyciasny. Do górnej krawędzi co prawda jeszcze trochę zostało, ale pasy już niestety zrobiły się przyciasnawe. Wątpię, żeby dało się Kajtka zapiąć w zimowym kombinezonie (przecudny niebieski kombinezon z misiakiem rozmiar 74 chyba pożegnamy bez noszenia, buuuu). Jako że chrzcinowa kasa zbierana była pod tym kątem, zaopatrzyliśmy naszą najmłodszą latorośl w nowy fotelik, który wygląda nieco kosmicznie. I sprawia wrażenie, jakby synuś, pociągnąwszy za czarodziejski uchwyt, miał...

Taki młody a już broi ...

... gnany siłą własnej ciekawości, techniką nazwaną tymczasowo "na gąsienicę" potrafi przepełznąć przez pół pokoju, żeby dostać się do ciekawych miejsc

walka

mina syna ...

Tak wygląda Kajtek, kiedy patrzy na niego mama, tata i bracia: A tak, kiedy zbliża się ktoś "obcy": Zdjęcia z chwili później nie posiadam, bo lecę na pomoc ;)))