Miałam prawie tydzień wolnego. Kacper wojażował na szkolnej wycieczce Budapeszt - Słowacja - Kraków. Kontakt sms-owo telefoniczny w zupełności nam wystarczał. Kubek w czwartek został "sprzedany" do ukochanej babci Danki. Pierwszego dnia ciągle dzwonił, najczęściej pytając kiedy wróci Kacper (potrzebny bratu do instalacji jakiejś gry na kompie), potem słuch o nim zaginął ;) Miałam wielkie plany rowerowe, bo zostało mi fotelikowe dziecko nr trzy, ale pokrzyżowała te plany pogoda i choroba Młodego. Pogoda wiadomo, podlewała kwiatki, racząc nas przy okazji gradem wielkości grochu. A choroba Kajtka była ta sama co starszych braci. Katar - kaszel - chrypka. bez temperatury, więc nawet nie ma co liczyć na fachową lekarską pomoc. Chłopaki są chore nadal i nie bardzo wiem, czym i ile mam ich jeszcze w domu leczyć zanim zapiszę się w kolejkę do lekarza. Dodatkowa komplikacja to fakt, ze Średniak miał mieć właśnie baaardzo zaległe szczepienie sprzed dwóch lat, a Kajtek MMR-kę. Bez wi...