Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą matka-frustratka

Sznureczek

Mam takowy przypięty do zadka. Każdego ranka kiedy przyjeżdża jedna lub druga babcia Kajtek zakłada sobie pętelkę na szyję, dokleja drugi koniec do mamusi i już. Ja idę do łazienki, on za mną. Ja do kuchni, on za mną. Ja do pokoju, podąża za mną jak cień. Tylko cień jest cicho, a mój syn włącza syrenę "mamoooooo". Nawet tatuś nie jest godny pocieszania, że za chwilę opuści go ukochana mamusia, cycek jego ulubiony. Łazi za mną i mędzi "mamoooo, cicia chciem". Łączy nas niewidzialna więź. To fajne, ale nie rano, kiedy łaknę ciszy, spokoju, chwilki dla siebie. Mam problem ze zwleczeniem Najstarszego z wyrka. Średniego muszę sama ubrać, żeby zdążyć potem ubrać siebie. A jeszcze czasami lubię zabrać do pracy coś na ząb. Dwie bułeczki robię czasami w trzech ratach. "Alvin i wiewiórki 3" pomagały przez tydzień, ale smak nowości minął i Najmłodszy znowu przykrócił sznureczek. Jest takie powiedzenie "nie lubię poniedziałków". Ja dodaję do niego "nie...

Myśl (jak pszczoła)

Usiadłam. W dupie mam przepisy. A co tam! Pasjansika sobie walnę. Jak to mówią? Jestem tego warta. Po całym dniu wrzasków choruszka, uwieszania się na nodze, oppa co 10 minut, międlenia cyca do bólu, otępiania kretyńskim pingwinkiem, walki o piłeczkę pingpongową, odkurzaniu chałupy w 6 ratach, zrobieniu papu dla starszyzny, wyprasowaniu trzech pokaźnych stosów, wystawieniu dwóch chust na allegro, usypianiu najmłodszego przez godzinę, zastanawianiu się co będzie z najstarszym w przyszłości, wstawieniu zmywarki i dwóch wizytach u chorego w końcu mogę pomyśleć. Tylko nie wiem jak się myśli. Zapomniałam.

Ferie

Cisza jak makiem zasiał. Słyszę swoje myśli, widzę przed sobą cel, jestem w stanie ogarnąć rzeczywistość. Jakże to miłe dla ucha. A jest godzina 15:30. Normalnie walczyłabym właśnie z obiadem dźwigając Młodego w Ergo, poganiając Kacpra do grania lub lekcji i opędzając się od wrzeszczącego Kuby. Ferie ;) Starszaki pewnie okupują telewizor u babci. Kajetanek z lekko niedomagającym mężem w słodkich objęciach Morfeusza. Nawet robota mi dzisiaj szła, bo druga babcia przykuśtykała pobawić się ze słodkim niemowlakiem. Jak niewiele rodzicowi do szczęścia potrzeba. Odrobiny ciszy i świadomości, że dzieci są zaopiekowane bez naszego w tym udziału. I jaki to deficytowy towar dla "młodej" matki, ta cisza. Płynne złoto, warte każdej ceny ;) Swoją drogą życie jest przewrotne. Narzekamy na nasze drugie połówki (te, które mają połówki pomagające proszę o nieodzywanie się ;)), a jednocześnie okazuje się, że tatusiowie w sprzyjających okolicznościach są w stanie ogarnąć towarzystwo z lepszym s...

Macierzyństwo frustrujące.

Usiłuję się ogarnąć z domem, dziećmi, dopasować do nowej roli życiowej matki trójki z pracą w tle. I jest mi dobrze jak patrzę na uśmiechniętego trójzębnego Kajetanka. I jest mi źle, że nie wszystko tak gładko sunie do przodu. Statek jakiś taki dziurawy. Jak z jednej strony załatam, przykleję plaster, z drugiej najpierw pomalutku sączy się woda, żeby za chwilę lunąć strumieniem. Mam doła, że nie umiem sobie SAMA ze wszystkim poradzić. Że znowu na kilka lat utknę zawodowo. Może nie w miejscu, bo projekty są, zarabiać trzeba. Ale o wymarzonej karierze już zapomniałam, pogrzebałam, wrednie przyklepałam łopatą dodatkowo kopiąc ze złością w pobliskie drzewo. I tylko paznokcie sobie połamałam. Stan przejściowy. Wiem. Tylko że jak przejdzie to ja już będę na niektóre rzeczy po prostu za stara. Mam postulat do moich synów, żeby wyrośli na dzielnych i SAMODZIELNYCH. Żeby we właściwym czasie wylecieli z gniazda i nie wracali na stałe. Żeby dali mi potem odetchnąć i poczuć się znowu człowiekiem, ...
Ze mną źle ... wolę usiąść do projektów niż serfować w necie ;) Niechybny znak, że nastąpił przesyt bzdetnych informacji ... i że skończyła mi się kasa ;))) Kajtek stoi przy meblach i śmiesznie kiwa dupcią na boki. Uwielbia muzykę, swoich braci i tatę, żywiołowo reaguje na żarcie. Czyli wszystko w normie. Kuba tydzień w przedszkolu, tydzień w domu. Niknie w oczach. Nie chce nic jeść. Miejsca w placówkach NFZ zaklepane na styczeń i luty. W piątek idziemy kłuć. Kiedy poświęcam mu więcej czasu znika gdzieś awanturnik i wraca mój słodki Kubcio. Jutro malujemy kalendarzyk adwentowy. Kacper z niecierpliwością czeka na śnieg, święta, spóźniony mikołajowy prezent. Wstaje o 5-tej na roraty i przy okazji stawia nas wszystkich na nogi. Pięknie gra na gitarze kolędy. Idę go zapisać do gimnazjum. A ja ... jestem taaaaaka zmęczona. Zupełnie jak we wpisie frustratki o stołku. Tylko u mnie jest chleb z krakowską i zamiast kawy woda gazowana z sokiem malinowym.
Coś, co spędza mi sen z powiek. Jedzenie. Najstarszy - totalna porażka, Średniak - lepiej, ale czemu a takim buntem, Najmłodszy - mam szansę. Co wybrać? Tradycję? Czy może BLW? A może po troszku z wszystkiego? Nikt mi nie mówił, że bycie mamą to takie odpowiedzialne zajęcie. I takie czasochłonne ;)

dieta, psia jego mać ...

Czy tylko mi się wydaje, że we wszystkich fajnych przepisach jest mleko, mleczko, ser, serek, śmietana, śmietanka ??? Jestem głodna i chcę JEŚĆ WSZYSTKO! Synu, jak wyrośniesz na takiego niejadka jak reszta to nie daruję poświęceń!!!

Pranie, prasowanie, pranie, prasowanie, pranie, prasowanie ..........

No już nie wiem która to pralka. Porządki w ciuchach chłopaków z grubsza porobione, dwa worki do wydania, a pewnie z 10 do zapakowania. Poukładane tematycznie i wielkościowo. To dla Kajtusia na zaś, to na później. To dla Kubka na teraz, na potem i na jeszcze większe potem. W końcu wiem co mam, a co będę musiała kupić. Pewnie nikogo nie zdziwi, że najmniej mam ... spodni. Jakoś tak wyszły. Za to jest cała wielka góra krótkich spodenek poprzerabianych z długich ;))) Może któreś lato okaże się ładniejsze niż tegoroczne i zostaną "wynoszone". Najśmieszniejszy jest sposób rośnięcia moich dzieci. W zeszłym roku Kubie brakowało bluz i kurtek, bo wydłużyły mu się ręce. W tym roku wszystkie "góry", łącznie z zimowymi kurtkami są git, za to spodnie o wiele, wiele za krótkie. A po Kacprze, te resztki co zostały, raczej się nie nadają. Spadają Kubkowi z tyłka, chudzinie. Kajtek za to po Kubku na razie nosi prawie wszystko, tylko spodenki w pasie (co to jest pas u niemowlaka??? ...