Przejdź do głównej zawartości

Lenny Lamb - bambusowa Tikanga

Od kilku dni motam Kajtusia w nowy bambusowy pasiak Lenny Lamb o wdzięcznej nazwie Tikanga. Chusta jest naprawdę fajna. 
Materiał cienki, bardziej śliski niż bawełna, z lekkim połyskiem. Bardzo mały, zgrabny węzeł, sam się plącze. Chusta nie sprężynuje tak jak inne bambusy, które miałam w ręku, no i po praniu tak bardzo się nie skraca.  Kolorki sympatyczne, nieco inne niż na zdjęciach producenta, bardziej nasycone. Moja Tikanga przypomina męską piżamę ;) Ale wybierałam z bogatej palety kolorów dwa dni i jakbym miała nadmiar kasy to wzięłabym jeszcze co najmniej dwie. 
Chusta uszyta jest bardzo starannie, nie dopatrzyłam się żadnych wystających nitek czy niedokładnych szwów. Zaznaczenie środka niestety tylko z jednej strony i w sposób uciążliwy dla mnie i Kajtka, czyli metką. Ładna ona, ale jak wszystkie metki ostra i niewygodna. 
Chusta wiąże się dobrze, choć, jak to przy cienkich chustach bywa, do wiązania trzeba się przyłożyć. Ale jak już wyjdzie wiązanie, to chusta się odwdzięcza. Mi na razie nic nie opadało, ale Kajtek jeszcze maleńki, więc o nośności trudno mówić. 
Instrukcja ładna i czytelna, choć minusem dla mnie jest tylko forma elektroniczna, jestem konserwatywna i wolę książeczki. Jakoś łatwiej mi się uczyć wiązań przy łóżku niż przy kompie. 
Cena też przystępna jak na chustę z domieszkami.
Zawsze miło mi dobrze pisać o chustach produkowanych w Polsce, przez polskie mamy. Fajnie się patrzy na rozwój firm od samego początku.


Komentarze

  1. Jak byś porównała bambusy Nati (np. Perłę) z bambusami LL?

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudno porównywać - Nati ma 60% bambusa, LL 40%. W dotyku wolę Perłę. Jest grubsza, bardziej mięsista i milsza w dotyku. W noszeniu chyba też, chociaż masakrycznie się skraca i przy pierwszych noszeniach opada. Za to na lato LL idealna, a węzełek ma prima sort.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, właśnie o coś takiego mi chodziło :). Ja nie miałam w rękach bambusa LL. Mam u siebie bawełnę. Za to Perłę noszę obecnie. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Idzie do mnie diament bambusowy Nati. Jak zamotam i przetestuję dam znać, jak się tamten zachowuje. Z nowości właśnie testuję Ergobaby, kolejne w kolejce do oceny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo, znajoma ma i sobie chwali to ergo... O Nati napisz koniecznie i... nie boksuj się za mocno, co?... Wracaj do nas szybko.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zonk

Stanęłam wczoraj na wadze. I zonk. Nie przyznam się ile, ale wróciłam prawie do wagi "sprzed ćwiczeń". Trzeba, naprawdę trzeba coś z tym zrobić. Żegnajcie batoniki, michałki, trufle, czekolady .... Czuję, jakbym już umarła. Żeby tak bez żadnych przyjemności w życiu? Szloch ...

Wiosna, wiosna

Wiosna, wiosna ... słońce świeci i choć temperatury ostatnio nie rozpieszczają, to jednak chęci do życia jakby większe. I energia do robienia więcej też jest. Nerka ma się dobrze (chyba, że za mało piję, wtedy się odzywa), więc wróciłam do ćwiczeń. Szału nie ma, bo na karate skręciłam nogę w kolanie, ale i tak regularny pilates i kijki ratują mnie przed popadnięciem w obłęd ;). Udało mi się nawet wyjechać z garażu rowerem. Więcej wychodzę z dzieciakami. Na urodziny chłopaki dostały rolki i hulajnogi, więc szaleją na chodnikach. Meblujemy powoli dom i przed domem. Impulsem jest oczywiście przyjęcie Kuby. Na taras Maciej wyczaił genialne meble. Chcieliśmy komplet z OBI, staliśmy już przy kasie, ale ... zonk ... meble są nieodporne na mrozy. A my nie chcemy bawić się w znoszenie klamotów do piwnicy, nie wiadomo, czy zmieściły by się na schodach. A ten komplet z artelia24 jest świetny. Wszystkie fotele i pufy chowają się pod stół i wystarczy jeden pokrowiec na wszystko. No i są...

Jeście, jeście, jeście ...

Zainspirowana notką obsesyjnego drugiego śniadanka postanowiłam napisać małe co nie co o diecie najmłodszego. Kajetanek w duchu BLW dostawał do łapki co chciał. Od około pół roku. Efektem jest biegłość niezwykła w posługiwaniu się widelcem i łyżeczką, tudzież umiejętność picia z kubeczka. Że o umiejętnym przelewaniu napojów z kubka do kubka nie wspomnę ;). Smakosz nasz nadal najbardziej lubi moje mleko. Do tego stopnia, że kiedy jestem w domu jest problem w nakarmieniu go rzeczami bardziej treściwymi. No chyba, że braciom trzeba akurat podwędzić kabanoska, paluszki, chrupki kukurydziane lub ciasteczka ryżowe. Nie będę usiłowała też malować obrazka przedstawiającego cielęcy zachwyt w oczach Kajtka na widok opakowania czekolady. Gorzkiej, a jakże. Z obiadami generalnie nie mam problemu. Zajada ze smakiem zupki wszelakie, gardząc jednakże moją ulubioną dyniową po przyprawieniu gałką muszkatołową. Przed przyprawieniem jest git. Preferuje zawsze i wszędzie mięsko. W każdej postaci. Na h...