Przejdź do głównej zawartości

Macierzyństwo frustrujące.

Usiłuję się ogarnąć z domem, dziećmi, dopasować do nowej roli życiowej matki trójki z pracą w tle. I jest mi dobrze jak patrzę na uśmiechniętego trójzębnego Kajetanka. I jest mi źle, że nie wszystko tak gładko sunie do przodu. Statek jakiś taki dziurawy. Jak z jednej strony załatam, przykleję plaster, z drugiej najpierw pomalutku sączy się woda, żeby za chwilę lunąć strumieniem. Mam doła, że nie umiem sobie SAMA ze wszystkim poradzić. Że znowu na kilka lat utknę zawodowo. Może nie w miejscu, bo projekty są, zarabiać trzeba. Ale o wymarzonej karierze już zapomniałam, pogrzebałam, wrednie przyklepałam łopatą dodatkowo kopiąc ze złością w pobliskie drzewo. I tylko paznokcie sobie połamałam. Stan przejściowy. Wiem. Tylko że jak przejdzie to ja już będę na niektóre rzeczy po prostu za stara. Mam postulat do moich synów, żeby wyrośli na dzielnych i SAMODZIELNYCH. Żeby we właściwym czasie wylecieli z gniazda i nie wracali na stałe. Żeby dali mi potem odetchnąć i poczuć się znowu człowiekiem, nie matką-kobietą. Bo stanowczo ta życiowa rola nie do końca jest taka, jak wyglądała w marzeniach 15 lat temu. Ą miało być tak pięknie. Macierzyństwo nie pochłaniające, siły heroski, kariera przynajmniej na miarę lokalną. A wyszło jak wyszło. Jest jak jest. Klatka jest co prawda wygodna i obszerna, ale jakby nie było pręty są. I nawet jakby ktoś uchylił drzwiczki to przyzwyczajenie zwierza do życia w zamknięciu silniejsze. Nie ucieknie. Albo zwieje na chwilę i wróci.

Komentarze

  1. Trzymaj się dzielnie! Dasz radę na pewno, statek nie utonie, mimo, iż dziurawy :) Podziwiam Cię, ja mam jedno i nie daje czasem rady.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłabym się podpisać pod każdym słowem.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zonk

Stanęłam wczoraj na wadze. I zonk. Nie przyznam się ile, ale wróciłam prawie do wagi "sprzed ćwiczeń". Trzeba, naprawdę trzeba coś z tym zrobić. Żegnajcie batoniki, michałki, trufle, czekolady .... Czuję, jakbym już umarła. Żeby tak bez żadnych przyjemności w życiu? Szloch ...

Wiosna, wiosna

Wiosna, wiosna ... słońce świeci i choć temperatury ostatnio nie rozpieszczają, to jednak chęci do życia jakby większe. I energia do robienia więcej też jest. Nerka ma się dobrze (chyba, że za mało piję, wtedy się odzywa), więc wróciłam do ćwiczeń. Szału nie ma, bo na karate skręciłam nogę w kolanie, ale i tak regularny pilates i kijki ratują mnie przed popadnięciem w obłęd ;). Udało mi się nawet wyjechać z garażu rowerem. Więcej wychodzę z dzieciakami. Na urodziny chłopaki dostały rolki i hulajnogi, więc szaleją na chodnikach. Meblujemy powoli dom i przed domem. Impulsem jest oczywiście przyjęcie Kuby. Na taras Maciej wyczaił genialne meble. Chcieliśmy komplet z OBI, staliśmy już przy kasie, ale ... zonk ... meble są nieodporne na mrozy. A my nie chcemy bawić się w znoszenie klamotów do piwnicy, nie wiadomo, czy zmieściły by się na schodach. A ten komplet z artelia24 jest świetny. Wszystkie fotele i pufy chowają się pod stół i wystarczy jeden pokrowiec na wszystko. No i są...

Jeście, jeście, jeście ...

Zainspirowana notką obsesyjnego drugiego śniadanka postanowiłam napisać małe co nie co o diecie najmłodszego. Kajetanek w duchu BLW dostawał do łapki co chciał. Od około pół roku. Efektem jest biegłość niezwykła w posługiwaniu się widelcem i łyżeczką, tudzież umiejętność picia z kubeczka. Że o umiejętnym przelewaniu napojów z kubka do kubka nie wspomnę ;). Smakosz nasz nadal najbardziej lubi moje mleko. Do tego stopnia, że kiedy jestem w domu jest problem w nakarmieniu go rzeczami bardziej treściwymi. No chyba, że braciom trzeba akurat podwędzić kabanoska, paluszki, chrupki kukurydziane lub ciasteczka ryżowe. Nie będę usiłowała też malować obrazka przedstawiającego cielęcy zachwyt w oczach Kajtka na widok opakowania czekolady. Gorzkiej, a jakże. Z obiadami generalnie nie mam problemu. Zajada ze smakiem zupki wszelakie, gardząc jednakże moją ulubioną dyniową po przyprawieniu gałką muszkatołową. Przed przyprawieniem jest git. Preferuje zawsze i wszędzie mięsko. W każdej postaci. Na h...