Przejdź do głównej zawartości

luty, atybiotyk w buty

I znowu powtórka z rozrywki. To chyba już coroczna "czarna" tradycja. Kilka lat temu w okolicy lutego wieźliśmy Kubę do Bydgoszczy karetką. W zeszłym roku leżał na pogotowiu pod kroplówką, a my z nadzieją czekaliśmy na wyniki badań, odliczając jak mantrę "pójdzie na oddział, nie pójdzie". Teraz Średniaczek-Chudziaczek łazi z obolałym tyłkiem, a ja z obawą czekam na koniec serii zastrzyków z antybiotykiem. I boję się podać coś uodparniającego, witaminy jakieś, specyfiki wszelakie na poprawę apetytu tudzież wyglądu. Kubek wygląda strasznie. Przez dwa lata usiłowałam wskoczyć z 18 kg na 19. I kiedy po staraniach babci w końcu strzałka na wadze drgnęła do 19 z hakiem to przyszło choróbsko, a 1,5 kg w ciągu trzech dni poszło się gonić. Jak z wierszyka "blada, chuda, spać nie może" Młody przypomina kolorem prześcieradło, a wyglądem kaloryferek. I bynajmniej nie mięśnie, a żeberka mu sterczą. Żal patrzeć. Pocieszające jest, że się zbiera. Szybko się męczy, ale w chwilach przebłysków daje popalić jak wcześniej. 10 minut po zastrzyku jakby nigdy nic fika i bryka jak konik. Przez moment, bo na dłużej sił mu nie starcza. A ja mam w głowie kolejne pytania. Czy to tylko dieta modelki, którą sobie niejadek funduje? Czy może tarczyca, która przebadać trzeba? I jak duży wpływ ma to zatrucie aluminium stwierdzone w zeszłym roku? I jakich jeszcze lekarzy nawiedzić i dupę potruć? I kiedy wróci do przedszkola? Bo kolejny miesiąc leci bez nauki i kolegów, a za pół roku do pierwszej klasy.
Tylko kto za niego będzie dźwigał tornister???

Komentarze

  1. :( Oj, biedny Kuba... I Tobie współczuję :(

    OdpowiedzUsuń
  2. http://horylka.blogspot.com/2013/02/the-versatile-blogger-award.html

    zajrzyj, albowiem zostałas wyrózniona :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zonk

Stanęłam wczoraj na wadze. I zonk. Nie przyznam się ile, ale wróciłam prawie do wagi "sprzed ćwiczeń". Trzeba, naprawdę trzeba coś z tym zrobić. Żegnajcie batoniki, michałki, trufle, czekolady .... Czuję, jakbym już umarła. Żeby tak bez żadnych przyjemności w życiu? Szloch ...

Wiosna, wiosna

Wiosna, wiosna ... słońce świeci i choć temperatury ostatnio nie rozpieszczają, to jednak chęci do życia jakby większe. I energia do robienia więcej też jest. Nerka ma się dobrze (chyba, że za mało piję, wtedy się odzywa), więc wróciłam do ćwiczeń. Szału nie ma, bo na karate skręciłam nogę w kolanie, ale i tak regularny pilates i kijki ratują mnie przed popadnięciem w obłęd ;). Udało mi się nawet wyjechać z garażu rowerem. Więcej wychodzę z dzieciakami. Na urodziny chłopaki dostały rolki i hulajnogi, więc szaleją na chodnikach. Meblujemy powoli dom i przed domem. Impulsem jest oczywiście przyjęcie Kuby. Na taras Maciej wyczaił genialne meble. Chcieliśmy komplet z OBI, staliśmy już przy kasie, ale ... zonk ... meble są nieodporne na mrozy. A my nie chcemy bawić się w znoszenie klamotów do piwnicy, nie wiadomo, czy zmieściły by się na schodach. A ten komplet z artelia24 jest świetny. Wszystkie fotele i pufy chowają się pod stół i wystarczy jeden pokrowiec na wszystko. No i są...

Jeście, jeście, jeście ...

Zainspirowana notką obsesyjnego drugiego śniadanka postanowiłam napisać małe co nie co o diecie najmłodszego. Kajetanek w duchu BLW dostawał do łapki co chciał. Od około pół roku. Efektem jest biegłość niezwykła w posługiwaniu się widelcem i łyżeczką, tudzież umiejętność picia z kubeczka. Że o umiejętnym przelewaniu napojów z kubka do kubka nie wspomnę ;). Smakosz nasz nadal najbardziej lubi moje mleko. Do tego stopnia, że kiedy jestem w domu jest problem w nakarmieniu go rzeczami bardziej treściwymi. No chyba, że braciom trzeba akurat podwędzić kabanoska, paluszki, chrupki kukurydziane lub ciasteczka ryżowe. Nie będę usiłowała też malować obrazka przedstawiającego cielęcy zachwyt w oczach Kajtka na widok opakowania czekolady. Gorzkiej, a jakże. Z obiadami generalnie nie mam problemu. Zajada ze smakiem zupki wszelakie, gardząc jednakże moją ulubioną dyniową po przyprawieniu gałką muszkatołową. Przed przyprawieniem jest git. Preferuje zawsze i wszędzie mięsko. W każdej postaci. Na h...