Przejdź do głównej zawartości
Za nienaganne prowadzenie bloga? Hihi, takiej leserce?

Dostałam nominację od Kasi.
Nominacje otrzymujemy od innego bloggera. Jest to „nagroda” za nienaganne prowadzenie bloga. Odpowiadasz na 11 pytań otrzymywanych od osoby nominującej, następnie TY masz za zadanie nominować 11 osób i podać nowe pytania”. UWAGA: Nie nominujemy osoby, która Ciebie nominowała !!”

Nie wiem, czy kogoś nominuję, bo niewiele ostatnio blogów do mnie dociera, a Ewka też jest nominowana. Ale na pytania muszę odpowiedzieć.

1. Czego nie lubisz jeść?
Wątróbki, flaków i golonki.
2. Co uważasz za absolutnie niezdrowe i masz na tyle silnej woli, żeby tego nie jeść?
Chipsy. Bo na colę nie mam silnej woli.
3. Jaka potrawa jest twoim daniem pokazowym?
Ha! Zastrzelona. Pomidorówka na soku pomidorowym z wielką ilością pomidorów? Zabejcowana karkówka na grilla? Grzanki z mozarellą, pomidorem i oliwą? Wiem! Murzynek dla dzieciaków ;)
4. Co kupiłabyś do kuchni gdybyś miała wolne 1000 złotych?
Nowe patelnie i formy do ciasta. Piękne naczynie do oliwy. I małe talerze, bo jakoś dziwnie tylko te się tłuką.

5. Co jest absolutnie zbędne w twojej kuchni?
Wymyślne urządzenie do tarcia warzyw. Wolę ręcznie na zwykłej tarce.
6. Czy zawsze podajesz wino we właściwym kieliszku?
Nie wiem. Nie pijam, nie podaję wina, robi to mój mąż. Ale ja ogólnie mam w poważaniu wszelkie zasady, wiec picie wina w szklane też by u mnie przeszło.

7. Jakie danie wydawało Ci się smaczne a okazało się, że jest zupełnie nie w twoim guście?
Pudding. Zupełnie nie moja bajka. I zupy "krem". Muszę mieć w zębach coś do pogryzienia, nie cierpię przecierańców.
8. Jaką zupę uważasz za godną wytwornego przyjęcia?
Każdą dobrze zrobioną. Pikantny barszcz, gulaszowa, francuska pieczarkowa z serem.
9. Twoja ulubiona przystawka?
Roladki z grillowanej cukinii z pesto ze słonecznika i mięty z serem feta. Mniam. 
10. Najbardziej zaskakujące zestawienie produktów w kuchni to ...? 
Pojęcia nie mam. Mój mąż twierdzi, że mam dziwne smaki, więc raczej mnie nic nie dziwi.
11. Nigdy nie zjesz ...?
Pewnie homara. Wyginą zanim mnie będzie stać ;) A tak na serio? Jajka w koszulce.

Komentarze

  1. A masz przepis na te roladki, bo brzmi bardzo dobrze.Puddingu nigdy nie jadłam, o przepraszam kiedyś w restauracji tajskiej, to była wieeeelka pomyłka. Homara tez nie jadłam, a chciałabym. Zupy krem lubię, ale mało kto umie je zrobić.Chipsów nie jadam, nigdy nie kupuję. Cola- staram się nie pić, ale bywa, że kupuję. Zawsze w restauracjach, inaczej choruję( wyjątek kuchnia indyjska, wtedy pijam lassi).Dziękuję za odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kasiu, te roladki to zmodyfikowany przepis z TV. Pesto ze słonecznika w mojej wersji to garść słonecznika, sporo liści mięty, nasze polskie zioła (pietruszka, szczypior, koperek) i oliwa z oliwek. Zmiksowane na papkę z grudkami. Cukinia pokrojona w poprzek, posypana vegetą, skropiona oliwą i podsmażona na grillu lub grillowej patelni. Potem odsączona z nadmiaru tłuszczu, posmarowana pesto, kawałeczek sera feta i zwijamy. Dla mnie pychota.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zonk

Stanęłam wczoraj na wadze. I zonk. Nie przyznam się ile, ale wróciłam prawie do wagi "sprzed ćwiczeń". Trzeba, naprawdę trzeba coś z tym zrobić. Żegnajcie batoniki, michałki, trufle, czekolady .... Czuję, jakbym już umarła. Żeby tak bez żadnych przyjemności w życiu? Szloch ...

Wiosna, wiosna

Wiosna, wiosna ... słońce świeci i choć temperatury ostatnio nie rozpieszczają, to jednak chęci do życia jakby większe. I energia do robienia więcej też jest. Nerka ma się dobrze (chyba, że za mało piję, wtedy się odzywa), więc wróciłam do ćwiczeń. Szału nie ma, bo na karate skręciłam nogę w kolanie, ale i tak regularny pilates i kijki ratują mnie przed popadnięciem w obłęd ;). Udało mi się nawet wyjechać z garażu rowerem. Więcej wychodzę z dzieciakami. Na urodziny chłopaki dostały rolki i hulajnogi, więc szaleją na chodnikach. Meblujemy powoli dom i przed domem. Impulsem jest oczywiście przyjęcie Kuby. Na taras Maciej wyczaił genialne meble. Chcieliśmy komplet z OBI, staliśmy już przy kasie, ale ... zonk ... meble są nieodporne na mrozy. A my nie chcemy bawić się w znoszenie klamotów do piwnicy, nie wiadomo, czy zmieściły by się na schodach. A ten komplet z artelia24 jest świetny. Wszystkie fotele i pufy chowają się pod stół i wystarczy jeden pokrowiec na wszystko. No i są...

Jeście, jeście, jeście ...

Zainspirowana notką obsesyjnego drugiego śniadanka postanowiłam napisać małe co nie co o diecie najmłodszego. Kajetanek w duchu BLW dostawał do łapki co chciał. Od około pół roku. Efektem jest biegłość niezwykła w posługiwaniu się widelcem i łyżeczką, tudzież umiejętność picia z kubeczka. Że o umiejętnym przelewaniu napojów z kubka do kubka nie wspomnę ;). Smakosz nasz nadal najbardziej lubi moje mleko. Do tego stopnia, że kiedy jestem w domu jest problem w nakarmieniu go rzeczami bardziej treściwymi. No chyba, że braciom trzeba akurat podwędzić kabanoska, paluszki, chrupki kukurydziane lub ciasteczka ryżowe. Nie będę usiłowała też malować obrazka przedstawiającego cielęcy zachwyt w oczach Kajtka na widok opakowania czekolady. Gorzkiej, a jakże. Z obiadami generalnie nie mam problemu. Zajada ze smakiem zupki wszelakie, gardząc jednakże moją ulubioną dyniową po przyprawieniu gałką muszkatołową. Przed przyprawieniem jest git. Preferuje zawsze i wszędzie mięsko. W każdej postaci. Na h...