Przejdź do głównej zawartości

Cena spokoju ...

Dżizas, jak sobie radziły nasze mamy? Myślałam, że jak na chwilkę dam im pograć w "maiklafta" to będę miała 15 minut względnego spokoju. Na dojście do siebie, bo ciężki dzień za mną. A figa. Ta komórka nie naładowana, trzeba podłączyć (Najmłodszy robi spektakularne "buuuuuuu"), druga się nie łączy tak szybko jak trzeba (Średniemu lecą po twarzy łzy złości i rozżalenia). Potem następuje apogeum ryku i wrzasku. 
O!!!... po interwencji mamy, zresetowaniu komórki siedzą spokojnie (hmmm, można tak to nazwać) i "grają". Widzą siebie, nakierowują, gadają (zwłaszcza Kubek) i cmokają. Polecenia wydaje Kubek, a Kajtek (o dziwo!) poddaje się bez zastrzeżeń.
Pominę milczeniem fakt, że 15 minut spokoju okupione zostanie za pół godziny sceną dramatyczną rozdzielenia bliźniaków syjamskich, tfu, komórkowych za pół godziny. Ot, cena kompromisu rozumu z lenistwem. Nic to, po lekturach szkolnych te dramaty nie robią wrażenia. Tylko przeciąg w głowie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Zonk

Stanęłam wczoraj na wadze. I zonk. Nie przyznam się ile, ale wróciłam prawie do wagi "sprzed ćwiczeń". Trzeba, naprawdę trzeba coś z tym zrobić. Żegnajcie batoniki, michałki, trufle, czekolady .... Czuję, jakbym już umarła. Żeby tak bez żadnych przyjemności w życiu? Szloch ...

Wiosna, wiosna

Wiosna, wiosna ... słońce świeci i choć temperatury ostatnio nie rozpieszczają, to jednak chęci do życia jakby większe. I energia do robienia więcej też jest. Nerka ma się dobrze (chyba, że za mało piję, wtedy się odzywa), więc wróciłam do ćwiczeń. Szału nie ma, bo na karate skręciłam nogę w kolanie, ale i tak regularny pilates i kijki ratują mnie przed popadnięciem w obłęd ;). Udało mi się nawet wyjechać z garażu rowerem. Więcej wychodzę z dzieciakami. Na urodziny chłopaki dostały rolki i hulajnogi, więc szaleją na chodnikach. Meblujemy powoli dom i przed domem. Impulsem jest oczywiście przyjęcie Kuby. Na taras Maciej wyczaił genialne meble. Chcieliśmy komplet z OBI, staliśmy już przy kasie, ale ... zonk ... meble są nieodporne na mrozy. A my nie chcemy bawić się w znoszenie klamotów do piwnicy, nie wiadomo, czy zmieściły by się na schodach. A ten komplet z artelia24 jest świetny. Wszystkie fotele i pufy chowają się pod stół i wystarczy jeden pokrowiec na wszystko. No i są...

Rajd Rowerowy w okolice Miastka - 26 IX 2015 r.

Janusz wyszykował taką przyczepkę, że mucha nie siada. Spokojnie możemy jechać na ten Bornholm. Ale, ale ... nie tak szybko, Wkoło nas tyle ciekawych miejsc, które warto zobaczyć. Dzięki Lechowi, który jest przewodnikiem PTTK, trasa kolejnej wędrówki zostaje ściśle wytyczona. Rowery zapakowane, banany na twarzach, humory i pogoda dopisują. Obieramy kurs na Miastko. Lechu z Mirką jadą swoim samochodem, Ala, Maciej, Wojtek, Marek i ja ładujemy się do wozu Janusza. Miastko miga nam tylko naprzemiennie wykonaną ścieżką rowerową (uwielbiam ten chaos na ścieżkach i przejeżdżanie z jednej strony na drugą). Zaraz za miastem górka. Cieszę się, że Maciej kupił czapkę Brubeck pod kask, bo wiatr duje jak szalony. Całe szczęście w połowie wycieczki ucichnie, wyjdzie słońce i zrobi się bardzo ciepło.  Dojeżdżamy do pierwszego przystanku.  Wołcza Wielka, czyli dwór, kościołek na rozstaju i poszukiwania włochatek krowy ;) "Miejscowość położona jest w odległości 4 km na ...